lifestyle

pięć książek wartych przeczytania

Ciężko jest pisać o dobrych książkach na bieżąco, gdy doba jest raczej krótsza niż dłuższa i i tak na wszystko brakuje Ci czasu. Dziś więc książki, które polecam, choć żadna z nich nie jest premierą lutego, nie jest nawet premierą stycznia. Książki, które robią na mnie wrażenie, a każda z nich jest skrajnie inna. Książki, które według mnie, przeczytać naprawdę warto.
Marek Dyjak. Polizany przez Boga – Łukasz Klinke, Arkadiusz Bartosiak 
Marka Dyjaka kojarzy każdy, nawet jeśli wydaje mu się że tak nie jest. Słyszysz jego głos i od razu wiesz, że to “ten Pan”. Jego utwory bardzo często lądują na moim facebook’owym profilu, niejednokrotnie nawiązywałam do nich w przepisach. Marek Dyjak był jedną z tych osób, które nucąc coś pod nosem ( nie wiem czy nucenie pod nosem nie brzmi w tym przypadku obraźliwie, lecz jeśli to nie celowo ) zmienił cząstkę mnie, a nawet trochę więcej. Nie potrafię przesłuchać jego płyty, by nie mieć dreszczy, nie potrafię czytać też tej książki, by nie poczuć wzruszenia. Jego historia jest historią bardzo smutną. Gdy wspomniałam o nim w towarzystwie, znajomy stwierdził, że w Dyjaku skumulował się cały żal świata i rzeczywiście, troszeczkę to słychać. “Polizany przez Boga” to wywiad Łukasza Klinke i Arkadiusza Bartosiaka, którzy wykazując się ogromną cierpliwością spróbowali Dyjaka zrozumieć i “spisać”. Historia wieloletniej walki z samym sobą, z niekończącym się alkoholizmem, udekorowana nieprzeciętnym talentem i niespotykaną wrażliwością. Idealna książka skłaniająca ku refleksji.
 

 

 
Masa o kobietach polskiej mafii – Artur Górski
 
Skomplikowane jest dla mnie pisanie o tak kontrowersyjnej książce. Gdy pojawiła się w mediach wywołała wielki szum, a zdania na temat Masy były skrajnie podzielone, choć w przeważającej części negatywne. Nikt jednak, kto do niej zajrzał nie przeszedł obok obojętnie. Choć nie jestem fanką wydawania tak prywatnych historii i osobiście wolałabym, żeby takie książki nigdy nie ukazywały się na rynku, nie można jej odmówić, że jest to książka arcyciekawa. Możecie dowiedzieć się z niej ciekawostek o ludziach mediów i polityki, o tym, że niektóre świetne znane Wam firmy, nie były tak bardzo legalne, jak mogliście przypuszczać, w końcu o tym, jak brutalny i obrzydliwie bogaty był to świat. Osobiście nie do końca wierzę w rzetelność wszystkich przedstawionych informacji, jednak i na mnie zrobiły one wrażenie. Książka – wywiad, którą spisał znany dziennikarz Artur Górski jest pozycją obowiązkową, szczególnie dla czytelników, którzy żyli w tamtych czasach i choć trochę pamiętają kolejne historie z “Wiadomości”. Polecam również drugą część rozmowy, tj. “Masa o pieniądzach polskiej mafii”.

 

 
Obudź w sobie olbrzyma – Anthony Robbins
 
Pierwszy raz zajrzałam do tej książki jeszcze jako nieświadome dziecko. W Polsce był wtedy szał na “Amway”, “amerykańskie” pozytywne myślenie i wiarę w niemożliwe, które jak czas pokazał, wcale niemożliwe być nie musiało. Moje kolejne podejście do tej lektury, miało miejsce niedawno, gdy pokochałam “motywujących autorów” i wszelkie teksty, które uświadomiły mi, że to ode mnie zależy moje życie. Niby ta prawda jest “oczywistą oczywistością”, ale gdy rozglądam się wokół to mam jednak wątpliwości. “Obudź w sobie olbrzyma” to jedna z tych książek, które uczą wiary w siebie, pozwalają ułożyć plan na przyszłość, plan na siebie. Ktoś, kto zagląda na bloga od dawna, prawdopodobnie zauważył, że jestem z osób wierzących w niemożliwe, lecz nie należę do grupy osób, dla których to niemożliwe pozostaje w sferze marzeń. Choć nie jestem jeszcze tak bardzo pewna swego, jak powinnam, to jednak wiem, że każdego dnia robię ogromny krok do przodu. Nie cofam się, wierzę, a moje życie już przeszło ogromną metamorfozę. Ta książka właśnie tego uczy. Prawdopodobnie ( a nawet na pewno ) takich książek na rynku są miliony, lecz ja polecam właśnie ten tytuł. Być może z sentymentu, a być może z doświadczenia, które pokazało, że kierując się jej wskazówkami, mogę dojść krok dalej niż zakładałam. Wszystkich, którzy przeczytają i będą zachwyceni odsyłam tutaj: http://www.thewayahead.pl
 

 

 
Mała wielka uczta – Paulina Stępień, Michał Stępień
 
Jeśli znacie “Kotlet.tv”, to przedstawianie tej książki jest już tylko formalnością. To kolejna z historii “niby przez przypadek”. Ktoś założył bloga, nie przewidział sukcesu. Sukces się pojawił, zaskoczył, odmienił życie. Zasłużenie. Każdy, kto szukał kiedyś jakiegoś przepisu, na pewno trafił na “kotleta”. Małżeństwo, które z pasji do jedzenia stworzyło coś wielkiego. Ponad 122 tysiące fanów na Facebook’u nie może się mylić. Książka zawiera wiele przepisów, z którymi poradzą sobie osoby, nie spędzające całego życia w kuchni. Kurczak w czekoladzie? Ciasto z malinami? Ciasto jaglane? Brzmi smacznie? Brzmi. Sprawdźcie ich koniecznie!




Kuroniowie przy stole – Jakub Kuroń
Chyba żadne polskie nazwisko, nigdy nie kojarzyło mi się bardziej z jedzeniem niż KUROŃ. Przez całe moje dzieciństwo był on Ramsay’em i Nigellą w jednym, właściwie był jedyną osobą z telewizji, kojarzącą mi się z gotowaniem. Nie podważam równie ważnej obecności innych, ale dla nastolatki, która jedzeniem nie interesuje się wcale, poznanie świata kulinariów do ważnych nie należało. Można nie znać rodziny Kuroniów i wiedzieć o nich skrajnie niewiele, ale chyba każdy jeden czytelnik wie, że Kuroniowie jeść kochają i z jedzeniem związani będą nieodłącznie. Książka Jakuba Kuronia ( syna TEGO Macieja Kuronia ) to dla mnie perełka na torcie wśród wszystkich kulinarnych pozycji. Jest to zbiór idealny, gdyż zawiera nie tylko smaczne zdjęcia i jeszcze smaczniejsze przepisy, zawiera też historię. Nie są to strony z tekstami o tym, jak zrobić schabowego, ale “kulinarny pamiętnik”, pochłaniający czytelnika i przenoszący w inną rzeczywistość. BARDZO polecam.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *