odchudzanie, treningi

10 najgłupszych wymówek od treningu

10 najgłupszych wymówek od treningu

…choć jestem przekonana, że na szybko każdy z nas potrafiłby wymienić ich więcej. Łatwiej jest zostać przed telewizorem niż się trochę zmęczyć, proste.

Dziś przedstawiam top topów, moje ulubione, najlepsze z najlepszych, które słyszę tak często, że znam je na pamięć. Jeśli czytając kolejne podpunkty, śmiejesz się myśląc, że to Twoje słowa, przeczytaj 20 głupich motywacji do ćwiczeń i rusz się z kanapy. Teraz, zaraz, nie jutro.

 

10 najgłupszych wymówek od treningu

 
10. Sport jest nudny – mówisz, choć prawdopodobnie większość sportów jest Ci całkiem obca. W dobie, gdy siłownie opanował crossfit, pole dance, jumping czy sto rodzajów jogi, brzmi to trochę jak “nie jem, bo nic mi nie smakuje”- dość głupio.
9. Zacznę od jutra – ćwiczenia, diety, coś tam coś tam. Wiadomo jak jest. Nawet nie muszę się upewniać czy jesteś kolejną osobą, która w ten sposób się oszukuje. Obydwoje wiemy – tak, jesteś. Pamiętaj – “jeśli zaczniesz dziś, efekt zobaczysz dzień wcześniej”. Co więcej:

jeśli nie zaczniesz dziś, jutro prawdopodobnie też nie zaczniesz.

8. Albo grubo albo wcale – pierwszego dnia próbujesz grubo, na kolejne brak Ci już sił. Najczęściej od razu chcesz mieć super ciało i kondycję i wydaje Ci się, że już na pierwszym treningu, możesz sobie pozwolić na więcej niż inni. Ilekroć słyszę “zaczynam od dziś biegać – na początek skromnie, jakieś pięć kilometrów”, wiem, że drugiego treningu nie będzie. Gdy mówię “wyluzuj, przebiegnij 12 minut i dobrze się rozciągnij” – widzę pukanie się w czoło, a następnego dnia brak dalszej motywacji do działania. Nie porywaj się z motyką na słońce – daj sobie kilka dni, a nawet tygodni, by Twój organizm załapał, że postanawiasz coś zmienić.

I uwierz mi, małymi krokami jesteś w stanie dojść do dużego celu – przeczytaj o moim tutaj – mój pierwszy półmaraton.

7. Nie mam kasy na siłownię – Hmmm. No tak, przecież nie można ćwiczyć w domu, ani na powietrzu, ani na siłowni przy placu zabaw, a już na rowerze, który stoi zakurzony to tym bardziej. No nie można. JASNE.
6. Nie lubię się pocić – cudowny argument, najczęściej używany przez piękne panienki, które na siłownię przychodzą w rozpuszczonych włosach i adidasach na koturnie, by przez bite 30 minut wisieć na rowerku czytając głupie gazetki, co by im pot tapety nie zalał. Owszem, podszedł do mnie raz w życiu trener na siłowni i zauważył, że “jestem spocona jak świnka”, ale chyba był baranem, a ze sportem nie miał nic wspólnego. Tak sobie zresztą myślę, że lepiej się chyba pocić podczas ćwiczeń niż biegu na tramwaj. Czy się mylę?
5. Na siłowni wszyscy na mnie patrzą. Wszyscy są tam tacy wymuskani, umięśnieni, fit i w ogóle w ogóle, a ja? Wstydzę się. – No tak, w końcu oni od urodzenia są wytrenowani i jędrni. Pobudka! Prawdopodobnie nawet nie zauważyli, że jesteś na siłowni, a cały ten oblepiający Cię wzrok, jest tylko Twoim wymysłem ( tak bardzo lubimy wierzyć, że jesteśmy w centrum uwagi ). Zresztą, nawet jeśli się nie mylisz i patrzą z odrazą na Twój tłuszcz… naprawdę myślisz, że na ulicy nikt go nie widzi?
4. Jest za zimno / jest za ciepło. Wiem, że wygodniej jest siedzieć całą zimę w domu i narzekać, że jest ohydnie, ale uwierz mi na słowo – można inaczej. To od Ciebie zależy czy wieczorem leżysz i narzekasz czy zaczynasz się ruszać i dostarczasz sobie nowej energii. Generalnie to, co zawsze powtarzam, czyli:

pamiętaj, że to od Ciebie zależy Twoje życie.

3. Zmęczenie. No tak, ciężko nie być zmęczonym po pięciu godzinach nauki czy ośmiu pracy. Jednakże doba to nie godzina ani dwie, a dwadzieścia cztery godziny. Ciekawe więc, jak to jest, że ja – największy leń na świecie – potrafię iść na siłownię po dwunastu godzinach pracy i czuć, że zmęczenie zgubiłam między maszynami. Pamiętaj: ćwiczenia naprawdę mogą Cię zrelaksować i sprawić, że choć nic Ci się nie chciało, to jednak teraz już Ci się chce. Wystarczy się ruszyć.

2. Mam kontuzję. Nieco kontrowersyjnie, lecz jednak, bo doskonale wiemy – większość tych kontuzji to wyciągane sprzed lat bzdury, którymi tłumaczysz się sam przed sobą. W porządku, jeśli masz złamaną nogę, to raczej nie wsiadaj na rower, ale jeśli tłumaczysz się haluksami, które jednak nie przeszkadzają Ci tańczyć w dziesięciocentymetrowych szpilkach przez całą sobotnią noc… odpowiedź nasuwa się sama.
1. Nie powstałby wpis “10 najgłupszych wymówek od treningu“, gdy nie ten argument. Absolutny hit wśród hitów, numer jeden, czyli nie mam czasu. To nic, że pracujesz tylko 1/3 doby, a kolejną 1/4 spędzasz dzień w dzień na fejsbuniu. “Nie masz czasu” – każdy powinien zauważyć i zrozumieć. W końcu znalezienie choćby skromnych 30 minut jest dla Ciebie cudem. Magiczne czary mary: weź kartkę i jutro przez cały dzień notuj co robisz i ile zajmuje Ci to czasu. Obiecuję, że po usunięciu z kartki sterty głupot, czas nagle okaże się być z gumy. Jeśli to nie pomoże – wyrzuć telewizor, skasuj konto na Facebooku. Obiecuję, że doba nagle stanie się dwa razy dłuższa. A jeśli nadal trudno Ci się zmotywować? Przeczytaj 20 głupich motywacji do ćwiczeń i zacznij działać!

1 thought on “10 najgłupszych wymówek od treningu

  1. Już Cię uwielbiam ! 🙂 Ja mam swoje fazy. Miesiąc ćwiczę, później znowu nie. Zazwyczaj moja motywacja spada po wspaniałym tygodniowym okresie :3 Ale później jakoś znowu wracam.. i tak się dzieje, że moja waga stoi, figura stoi. Nie tyję, nie przybieram, ale ważne, że kondycja jest! A po ćwiczeniach mam o wiele więcej energii, to jest prawda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *