lifestyle

książki na lipiec + KONKURS

 

Tony Kososki – Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę
Nie każdy kocha wycieczki z biurem podróży, leżenie przy basenie, pochłanianie kolejnych drinków i ewentualne poznawanie miejscowych sklepików. Jest to co prawda wygodne, ale i nudne jak flaki. Ta książka jest opowieścią o zupełnie innym sposobie podróżowania. Spontaniczna zmiana miejsc, przemieszczanie się autostopem, poznawanie miejscowych – wszystkie te smaczki opisane ze szczególną starannością. Autor książki Tony Kososki pokonał w ciągu czterech lat w ten sposób ponad 70 000 kilometrów. Chłopak z Gdańska, który korzysta z życia i bierze je garściami. Inspirujące historie, “normalne zdjęcia” i opis życia, które zmieniło się od wolontariatu na Mistrzostwach Świata w piłce nożnej. Piękna opowieść, z której mogłoby powstać wiele książek, nie tylko podróżniczych, ale i motywacyjnych przede wszystkim. Polecam bardzo, bo naprawdę jest warta uwagi!

 

 

Jakub Milszewski Kamil Sadkowski – Gastrobanda

 

Jest spora grupa osób, która dniami i nocami na liście swych marzeń, umieszcza jedno, to o otwarciu swej pięknej knajpeczki, w której podawać można tylko dobre jedzenie, a właściciel podchodzić będzie niespiesznie do kolejnych gości, by popijać z nimi espresso. Większość z tych marzycieli nigdy nie znalazła swego miejsca w gastronomii, nie była zmywaku, ani na kuchni, a już przede wszystkim nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego, gdy nadchodzi wielka tabaka, sympatyczne kelnerki są zajęte. Oto Panowie napisali właśnie książkę dla wszystkich tych ludzi. Gastrobanda to książka opisująca cały kulinarny świat, bez ogródek i zahamowań. Książka, w której się przeklina ( bo tak Drodzy Państwo, w tych wymarzonych knajpeczkach również rzuca się mięsem ), obśmiewa i obnaża aż nadto. Napisana językiem “przez ludzi dla ludzi”, a więc takim, którym trafia nawet do najbardziej opornych. Gastrobanda jest lekka, idealna w podróż pociągiem wprost na wakacje, na których można solidniej przemyśleć swoje marzenia.

Grażyna i Jarosław Uścińscy – Zdrowie w smaku. Niezwykłe dania z niezwykłych roślin.

 

“Ta książka jest opowieścią o smakach roślin – ziół, kwiatów, owoców i warzyw” – czytam i już wiem, że ta książka wyjątkowo ucieszy, bo takich u nas brakuje. Przeciętna księgarnia zawsze zaopatrzona jest bowiem w lektury o kuchni polskiej, włoskiej, francuskiej, takiej i śmakiej, nieprzeciętna w kilka perełek więcej, ale temat tego, co rośnie w każdym ogródku i lesie, a  z czego możemy korzystać w kuchni, najczęściej jest pomijany. Mówi się o warzywach czy owocach, ale zapomina o ziołach, kwiatach, roślinach. Ta książka jest inna – przepisy bazują na korzystaniu z tych dobrodziejstw natury, o których większość z nas nawet nie wie, a reszta zapomina. Znajdziemy tu przepisy na dziczyznę w lukrecjowym sosie, kandyzowane kłącze tataraku z serem pleśniowym czy zupę z owoców czarnego bzu. Wszystko to przeplatane jest dokładnych opisem kolejnych roślin – ich składem, działaniem, sposobami zastosowania. Całość uzupełniona o ładne zdjęcia i jeszcze ładniejsze rysunki. Polecam wszystkim, szczególnie tym, którzy lubią jeść zielono i zdrowo, a sałata lodowa wychodzi im już uszami.

 

 

 

 

KONKURS!
 
Mam do rozdania dwa egzemplarze książki “Zdrowie w smaku. Niezwykłe dania z niezwykłych roślin”.
 
Zadanie konkursowe: NAPISZ jaka jest Twoja ulubiona jadalna roślina, swoją odpowiedź uzasadnij – liczę na Waszą kreatywność 🙂 (odpowiedzi udzielamy w komentarzu pod tym postem)


1. KONKURS TRWA OD 10.07.2016 DO 17.07.2016 WŁĄCZNIE
2. Wyniki konkursu będą podane TUTAJ, dlatego proszę, sprawdzajcie czy udało Wam się wygrać.
3. Na adresy zwycięzców czekam do 31.07.2016 ( wysyłamy na bazyliowymus@gmail.com) – jeśli nie zgłosicie się do tego czasu, nagroda przechodzi na kolejnego, wybranego zwycięzcę.

17 thoughts on “książki na lipiec + KONKURS

  1. Mój komentarz się nie pojawił 🙁 Okazuje się, że Twoja strona nie działa na telefonach. Tak się napisałam o zaletach fasoli, zaznaczyłam, że nie jestem botem i wyglądało, że komentarz poszedł do moderacji. Okazało się, że w komórce ogóle nie wyskakuje okno z obrazkami po zaznaczeniu, że nie jest się botem, czyli nie dało się wysłać. Sniff 🙁

    Aleksandra

    1. oj strasznie mi przykro. Komentarze, które się dodają zawsze od razu się pojawiają i prawdę mówiąc w historii strony nikt nigdy nie zgłaszał mi takiego problemu. Szkoda że nie dałaś znać przed zakończeniem konkursu. Mam nadzieję, że następnym razem się uda :*

  2. Dziewczyny i chłopaki! To był bardzo ciężki wybór, a nagrody są tylko dwie i niestety nie mogę nagrodzić wszystkich. Najbardziej podobała mi się odpowiedź Krzyśka, ale wiem, że się nie obrazi za to, że go nie nagrodzę 🙂 (lizak na pocieszenie w ramach nagrody pocieszenia jest Twój Krzysiu :)).

    NAGRODY ZDOBYWAJĄ:

    ZDROWO NAJEDZENI – JUSTYNA
    i
    MARTUŚ S

    Dziewczyny, proszę o przesłanie danych adresowych i numerów telefonu na bazyliowymus@gmail.com

    a pozostałym DZIĘKUJĘ za udział, zapraszam na następne konkursy i przesyłam buziaki!

  3. W myśl zasady: "Jesteś tym co jesz"…Zawsze myślałam, że jestem kobietą – gruszką a teraz okazuje się, że jestem kobietą – dynią! Cucurbita pepo to mój ulubiony owoc, o którym do niedawna myślałam, że jest warzywem. Pałaszuję go zarówno na zimno, w roli przystawki, głównego dania a nawet deseru. Dynię cenię za walory smakowe i właściwości prozdrowotne (więcej na Wikipedii). Aha, no i jest legendarnym afrodyzjakiem. Nawet nieśmiałemu (w łóżku?) panu doda animuszu, wigoru i wyobraźni 😉
    A na zdjęciu: korzenne dyniowe smoothie, babeczki, placki, łosoś z ryżem zapiekany w łupinie i zupa krem 🙂
    https://zapodaj.net/a7ea8ed77e9f3.jpg.html

  4. "A to feler – westchnął seler"… To fragment mojego ulubionego wierszyka z dzieciństwa. Zdecydowanie seler nie jest felerny- jest za to moją ulubioną rośliną jadalną. Zachwyca mnie zarówno seler naciowy, jak i zwyczajny. Seler często jest składnikiem moich posiłków: koktajli, sałatek, surówek. Jest bardzo cennym warzywem, które pobudza trawienie i reguluje przemianę materii w organizmie. Między innymi dzięki niemu moja waga jest w normie. Ponadto jest bogaty w przeciwutleniacze (wit. C, karoteny), które opóźniają procesy starzenia. Chyba każdy chciałby być wiecznie młody, więc jedzmy seler! Niedawno dowiedziałam się, że seler wykazuje również właściwości uspokajające. Może dlatego tak spokojnie znoszę codzienne stanie w korkach, gdy spieszę się do pracy?
    Anna (a1anna@wp.pl)

  5. Ja jestem wielką entuzjastką nasturcji. To niezwykła roślina, której kwiaty, owoce, liście a także łodyżki można wykorzystać do przygotowania znakomitych w smaku i pięknie prezentujących się sałatek. Jej bardzo wyrazisty, lekko pikantny smak nadaje potrawie niesamowitego charakteru. Z całą pewnością wobec smaku tej rośliny nie można być obojętnym. Na szczęście nie trzeba mieć ogrodu aby cieszyć się jej doskonałym smakiem. Otóż nie jest to bardzo wymagająca roślina i śmiało można ją uprawiać w doniczce na balkonie.

  6. Szczaw zbierany na polu pod lasem, pokrzywa panosząca się na działce, mlecz (wrr nie mogę sobie z nim poradzić), skrzyp kochający moje grządki, czarny bez zbierany w wąwozach nałęczowskich… Jako zapalony działkowiec kocham wykorzystywać w kuchni wszelkie chwasty (zgodnie z zasadą "nic nie może się zmarnować")! No ale skoro jestem postawiona pod murem i muszę wybrać jedną roślinę wybieram różę! Płatki róży skąpane w cukrze jako dodatek do zimowej herbaty! To jest właśnie to co tygryski lubią najbardziej 🙂
    Miłością do tej konfitury zaraził mnie Tata (po którym zresztą przypadła mi w udziale działka). Kwitnący krzak róży wygląda bajecznie, pachnie obłędnie i naprawdę działa na wszystkie zmysły. Zamiast jednak czekać aż płatki opadną i będą przedstawiały widok iście opłakany lepiej temu zaradzić, tak by mieć w pamięci ten najdostojniejszy moment rozkwitu. W tym celu musimy zerwać się z łóżka o świcie (mądrość ludowa mówi, że najlepiej zbierać róże przed wschodem słońca) i zebrać pachnące płatki do kosza, następnie opłukać zimną wodą i sporządzić z nich najwspanialszy z możliwych dodatek do herbaty lub karnawałowych pączków!
    Pachnących zbiorów 🙂

    pozdrawiam
    Justyna

  7. Ja lubię dziki bez, a szczególnie jego kwiaty. Aromatyczny syrop z nich nie tylko leczy kaszel i chore gardło, dodaje smaku i aromatu deserom i drinkom . Można zrobić też lemoniadkę i naturalny "szampan"czyli musujące wino – wspaniale smakuje i cudnie orzeźwia. A jak przegapimy moment i skwaśnieje, to nie wyrzucamy – ocet bzowy jest doskonały do sałatek i surówek z winegretem 🙂 Ja lubię dziki bez, dziki szalony 🙂 Pozdrawiam znad wieczornego drinka ( wariacja mohito : biały rum, syrop bzowy, mięta i gazowana woda 🙂 grazynagotuje@gmail.com

  8. Warzywa i owoce występują w moim jadłospisie obowiązkowo, jednakże nigdy nie podejrzewałam , że moją ulubioną rośliną zostanie pokrzywa. Tak, to to coś zielone co "parzy". Pokrzywą zainteresowałam się dzięki mojej koleżance, która ją zbierała, suszyła i dodawała jako przyprawa do różnych dań. Na początku poczytałam trochę o niej w internecie i postanowiłam zrobić z niej koktajl (najprostszy sposób wykorzystania pokrzywy dla początkujących). Obawiałam się zbiorów lecz wystarczyło tylko odpowiednio chwycić liście i nic nie "parzyło". Smoothie okazało się bardzo dobre i orzeźwiające więc zaryzykowałam i zaczęłam dalsze kulinarne eksperymenty z pokrzywą w roli głównej. Dziś używam jej do omletów, placuszków na słono, sałatek, zapiekanej, jako przyprawy, dodatek do wypieku chleba i herbaty. Moim ulubionym daniem z jej wykorzystaniem jest pesto z pokrzywy z dodatkiem suszonych pomidorów. Pychotka. Na początku wiele osób nie chciało uwierzyć, że pesto jest własnie z pokrzywy a teraz proszą o dokładkę i recepturę.
    Bardzo cenię tą roślinę w swojej diecie ze względu na występujące w niej witamy i mikroelementy. W pokrzywie znajdują się duże ilości żelaza, który jest łatwo przyswajalny przez nasz organizm, ale także witamina C, B12, wapń, krzem, cynk…. Po prostu kopalnia tego co najlepsze. Warto podkreślić, że ta roślina doskonale zastępuję szpinak (którego też jestem ogromną fanką) i ma takie same wartości.
    Nic dodać, nic ująć tylko zbierać pokrzywy.
    Pozdrawiam
    weronisia669.xoxo@gmail.com

  9. Kwiaty dzikiego bzu – nigdy wcześniej nie myślałam o tym, że można je zjeść! A jednak 🙂 polecam kwiaty bzu w cieście naleśnikowym. Niespotykany smak i zapach kwiatów robią z tego dania wspaniały przysmak a dodatkowo wyglądają bardzo eko 🙂 jak zostawimy łodyżkę to wyglądają jak drzewo. Z kwiatów dzikiego bzu można również robić przepyszne i bardzo zdrowe syropy lub nalewki. Jestem osobą podatną na przeziębienia więc jest to roślina o idealnych właściwościach jak dla mnie. Działa przeciwzapalnie, antywirusowo, wykrztuśnie, napotnie. Uśmierza również ból głowy, chłodzi w gorące dni w połaczeniu z zimną wodą 🙂 dziki bez górą! 🙂 🙂 🙂

  10. Bazylia – swietnie dziala na uklad nerwowy 🙂 Ma ladne dwie dlugie lodyki i wszedzie jej pelno 😀 odkrylem ja rok temu w sierpniu i stala sie niezbedna w mojej kuchni oraz stala sie bardzo pomocna w zyciu codziennym. Stycznosc z nia sprawia ze na twarzy moja sie usmiech oraz daje duzego kopa do dzialania. Poprawia humor szybciej niz wiadro lodow. Polecam bardzo mus z bazylii 🙂

  11. Choć nie jestem wegetarianką ostatnio moją kuchnię zdominowały warzywa, owoce i zioła,z których przyrządzam dania na wszystkie pory dnia począwszy od śniadań, obiadów i kolacji, na przekąskach do pracy kończąc. Staram się co raz to wypróbowywać nowe, nieznane mi smaki. Swego czasu moje serce podbiła niewątpliwa królowa jesieni – dynia. Tak naprawdę jej smak znam od niedawna, poznałam go dopiero po studiach. U mnie w domu nie przygotowywało się dań z jej zastosowaniem (poza pestkami), także w podkarpackiej miejscowości, z której pochodzę, nie jest ona tak popularna jak tu w Krakowie, gdzie można ją spotkać na niemal każdym targowym stoisku czy osiedlowym warzywniaku. O ile smak pestek dyni był mi znany, to samo warzywo kojarzyło mi się bardziej z amerykańskimi halloweenowymi lampionami czy „karocą” z disneyowskiej wersji „Kopciuszka”. Nieraz jadąc jesienią z rodzinnego domu do Krakowa przejeżdżałam przez „dyniowe zagłębie”, gdzie przy gospodarstwach rolnych te cudowne warzywa są pięknie i majestatycznie prezentowane i wystawiane na sprzedaż.
    Dyni w potrawie miałam okazję spróbować pierwszy raz będąc u znajomych, zostałam poczęstowana zupą-krem z dyni. Zachwycił mnie smak i prostota wykonania zupy (dynia+pomidor+przyprawy). Szybko przygotowałam taką u siebie. Kolejnym przepisem, który samodzielnie wykonałam z dyni, był dżem dyniowo-pomarańczowy. Pyszny, złocisty, aromatyczny. Uzależniłam się od niego, chociaż przygotowanie go było dość żmudne, szybko opatentowałam swój sposób na uproszczenie jego wykonania. To był mój sposób na zamknięcie złocistego jesiennego słońca w małym słoiczku – taki dżem wyjadany zimą wprost ze słoiczka rozchmurza najbardziej ponury, zimowy dzień. Z czasem zaczęłam coraz bardziej eksperymentować z dyniowymi potrawami, poznając jej kolejne odmiany, smaki i niezliczone możliwości zastosowania. Dla mnie to warzywo jest niesamowite. Dawniej nawet nie sądziłam, że jest tyle odmian dyni, tyle jej kształtów i kolorów. I że jest aż tak uniwersalna – można z niej przygotować zarówno dania słodkie, jak i wytrawne, sprawdzi się jako dodatek do obiadu, danie główne i deser, znajdzie zastosowanie w pieczywie (mam na myśli nie tylko dodatek pestek dyni, ale także puree jako składnik dyniowych bułek czy chlebów) oraz w przetworach zarówno słodkich, jak i pikantnych Dżem dyniowo-pomarańczowy, dżem jabłkowo-dyniowy z nutą cynamonu i kardamonu, sernik dyniowy z korzenną nutą i żurawiną, dyniowy omlet, dynia marynowana, pieczone dyniowe frytki, dyniowe kopytka, rozgrzewająca potrawka z kurczaka i dyni, zupa dyniowa na mnóstwo sposobów… można wymieniać bez końca ulubione dyniowe potrawy. Uniwersalność dyni pozwala zastosować ją przy przygotowywaniu dań z różnych kuchni świata (np. curry, risotto, pesto) lub przy przygotowywaniu wariacji na temat znanych potraw (np. dyniowe tiramisu). Wciąż czekam na kolejny sezon dyniowy (całe szczęście że trwa dość długo), na kolejne dyniowe eksperymenty kulinarne. Na szczęście pieczoną dynię w całości lub jako puree można mrozić lub zamknąć w słoiczku, by także zimą wyczarować z niej coś pysznego.
    pozdrawiam
    h_anka
    h_anka@wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *