odchudzanie, treningi

Jak przetrwać treningowy kryzys?

JAK PRZETRWAĆ TRENINGOWY KRYZYS?

TRENINGOWY KRYZYSznasz to na pewno. Często zaczyna się szybciej, niż same treningi. Głowa chce, ciało nie może – wiesz o czym mówię. Ile można powtarzać, że zaczynam dietę od jutra i od teraz będę ćwiczyć co dwa dni? Ja powtarzałam latami i zawsze wyglądało  tak samo. Z jedną różnicą – z każdym kolejnym razem, byłam bardziej otłuszczona i nie chciało mi się jeszcze mocniej. W końcu pękłam – przeczytasz o tym tutaj. Dziś jako specjalistka od kryzysów (tak, tak, kochamy być specjalistami), podpowiem Ci, co zrobić żeby je przetrwać. Jak przetrwać treningowy kryzys? Trzy dwa jeden…START. No dobra, nim wystartujesz, jeszcze jedna rada: uśmiechnij się. To naprawdę dużo zmienia i w treningu i w życiu.

Jak przetrwać treningowy kryzys?


1. MUSISZ MIEĆ CEL (…inny niż “minus pięć kilo”)

Systematycznie stawiane małe kroki, doprowadzą Cię dalej, niż duże, które tylko planujesz. Stawiaj więc sobie małe cele – takie, które jesteś w stanie osiągnąć. W moim przypadku zawsze kończyło się na marzeniach, wykupieniu karnetu na siłownię i zrobieniu pięciu sałatek. Potem wracałam do zasady “raz nie zawsze, dwa nie często”, opuszczałam kolejne treningi, jadłam tonę słodyczy i tak dalej – nie muszę Ci tłumaczyć, bo pewnie znasz z autopsji. To co u mnie zadziałało to cel: “półmaraton”. Miałam dwa i pół miesiąca, by przygotować się do startu na 21 kilometrów i wiedziałam, że albo systematyczne treningi, albo nie dam rady. Nie odpuszczałam więc i nawet wtedy, gdy naprawdę strasznie mi się nie chciało, wychodziłam na choćby krótką przebieżkę – po 10 minutach nie chciało mi się już wracać do domu i wykonywałam pełny trening. Efekt? Nie tylko przebiegłam pierwszy półmaraton, ale zdobyłam również w pierwszym roku Koronę Polskich Półmaratonów.

Wyznaczaj więc sobie małe cele, które jesteś w stanie osiągnąć.

Możesz zapisać się na zorganizowany bieg, ale możesz też wykupić karnet na siłownie i jako cel, postawić sobie trening dwa razy w tygodniu. Uściślij go jednak i zapisz sobie, w które dni masz go wykonać. Doprecyzuj każdy szczegół, by niczego nie ominąć i pamiętaj, by mierzyć siły na zamiary, ale i zamiary na siły – siedem treningów w tygodniu, dla osoby która wcześniej się nie ruszała, to przynajmniej z mojego punktu widzenia za dużo.

2. MUSISZ ZMIENIĆ NASTAWIENIE ( …bo nastawienie podstawa )

Jeśli nie uwierzysz w to, że naprawdę możesz zmienić wszystko, nic się nie zmieni. Owszem, może i nawet masz tyle szczęścia i masz cudownych rodziców i przyjaciół, którzy wierzą w Ciebie ponad wszystko, ale niewielu znajdziesz takich, którzy będą chcieli poświęcać wiecznie swój czas, by utwierdzać Cię w przekonaniu, że możesz wszystko. Jeśli Ty w siebie nie uwierzysz, nikt nie zrobi tego za Ciebie, bo każdy z nas ma swoje życie i to właśnie na nim powinien się skupić. Uświadom sobie, że skoro pani Marysi z warzywniaka, udało się zrzucić 50 kilogramów, to i Tobie się uda.
Musisz zrozumieć, że to Ty masz prowadzić swoje życie, a nie życie ma prowadzić Ciebie. Jestem idealnym przykładem osoby, u której nastawienie zmieniło wszystko. Byłam bardzo zakompleksioną osobą, szczytem marzeń było dla mnie przetrwać 10 minut ćwiczeń treningu z komputerem. Sądziłam, że wszyscy tylko nie ja i wyobraź sobie, że ja, czyli największy leń świata, daję radę. Zaakceptowałam siebie, pokochałam siebie, zmieniłam swoje nastawienie i teraz nie wierzę w rzeczy niemożliwe. Na dodatek im bardziej w to nie wierzę, tym częściej utwierdzam się w tym, że mam rację i rzeczy, które jeszcze jakiś czas temu, mogły wydawać mi się nieosiągalne, dziś są na wyciągnięcie ręki. Skoro ja mogłam, to TY TEŻ MOŻESZ WSZYSTKO. Pewnym jest, że ja mogę wszystko, a Ty na pewno możesz jeszcze więcej, bo w lenistwie biję cały świat na głowę 😉

3. MUSISZ SIĘ MOTYWOWAĆ ( codziennie! )

Jak przetrwać treningowy kryzys? Musisz się motywować. Motywuj się każdego dnia. Nawet w momencie, gdy wydaje Ci się, że motywacja jest Ci niepotrzebna, dodatkowy kop na pewno Ci nie zaszkodzi. Ja motywuję się na wszelkie sposoby – codziennie oglądam sport, rozmawiam z innymi trenującymi, czytam wywiady ze sportowcami, obserwuję “FIT PROFILE” na Instagramie, oglądam FIT KANAŁY na YT, mam nawet ulubionego pięściarza na tapecie w telefonie. Na Facebooku lubię wszystkie możliwe, motywujące do treningu profile, bo nawet jeśli cała tablica będzie zapchana gołymi fit tyłkami, to wierzę, że któryś z nich zmotywuje mnie do tego, bym swój też ruszyła.

4. … ORAZ MIEĆ CHĘCI ( są niezbędne )

Mówiłam wiele razy i znów powtórzę – jeśli masz czas włączyć telewizor lub siedzieć na Fejsbuniu, masz też czas na trening. BASTA. Przestań siebie oszukiwać i nie wyszukuj durnych wymówek, po prostu działaj. Wyobraź sobie, że od Twojego dzisiejszego treningu, zależy jakiś wielki przełom. Jestem pewna, że gdyby miała to być wymarzona randka, czas na przygotowania na pewno by się znalazł. Znajdź więc czas na trening. Każdy kolejny zbliża Cię do celu, dokładnie tak, jak każdy opuszczony Cię od niego oddala.

Wybór należy do Ciebie.

Przypatrz się też z boku swoim wymówkom – czy nie świadczą one o tym, że tak naprawdę uważasz, że nie panujesz nad życiem? Jeśli mówisz, że nie potrafisz trzy razy w tygodniu znaleźć choćby 30 minut na trening, to czym się zajmujesz przez całą dobę? “Mam dużo nauki”, “mam dużo pracy”, – no tak, inni nie mają nauki i pracy. Inni siedzą i gapią się w sufit, pieniądze na ich koncie same się pojawiają, a wiedza wskakuje do głowy niczym sarenka hulająca po lesie. Ogarnij siebie i swoje życie i pamiętaj, że Twój czas jest TU I TERAZ. Jeśli nie potrafisz znaleźć czasu dla siebie, to po co tak właściwie żyjesz?PS. Mam nadzieję, że ostatnie zdanie nie było jednak skierowane do Ciebie, ale jeśli, odsyłam tu: dlaczego nie jesteś szczęśliwym człowiekiem

Jak przetrwać treningowy kryzys?

 

2 thoughts on “Jak przetrwać treningowy kryzys?

  1. Mocne słowa, a jak prawdziwe. Niestety z ostatnim zdaniem mocno się identyfikuję. Nie wiem po co żyję, nie potrafię tak wiele i mam wrażenie, że jakoś nie jest mi dane osiągnąć coś wielkiego. Ot taka szczerosć ode mnie… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *