treningi

Morsowanie – co daje i jak zacząć?

Myślałam o tym przez dwa lata, ale dopiero w tym roku mam okazję zrobić to porządnie. MORSOWANIE. Frajda dla świrów czy najtańszy lek na odporność? Czy ludzie wchodzący zimą do jeziora to banda wariatów? A jeśli nie, to co zrobić, by być jednym z nich?

O tym co zrobić, by zostać morsem oraz jak zacząć morsowanie, w rozmowie z kobietą, która swoim optymizmem potrafi zarazić absolutnie każdego – Małgorzatą Bałęczną-Nowacką.

morsowanie - jak zacząć

Morsowanie – co daje i jak zacząć?

Jak to jest z tym morsowaniem? Co w tym w sumie jest fajnego?

Morsowanie to niesamowita przygoda z zimnem, własnymi przekonaniami i ograniczeniami. W towarzystwie roześmianych ludzi, którzy dosłownie zarażają pozytywnym podejściem do świata. Fajne jest wejście do wody jesienią i zimą w stroju kąpielowym dobranym kolorystycznie do czapki i rękawiczek. Rewelacyjnie jest przeżyć sezon jesienno – zimowy w doskonałym zdrowiu. Tryskać energią i cieszyć się wspaniałym samopoczuciem bez względu na okoliczności.

Jak wyglądają przygotowania do sezonu?

Przygotowania są wskazane, ale nie są niezbędne. Można zacząć od chłodnych pryszniców lub kąpieli w jeziorze już we wrześniu, kiedy woda jest jeszcze stosunkowo ciepła. Jednak można zacząć także zimą i swój debiut zaliczyć w przeręblu.

Czy każdy może morsować?

Zimne kąpiele są w zasięgu większości z nas. Najważniejszym przeciwskazaniem są problemy z układem krążenia. W przypadku osób, które zmagają się z jakimiś przewlekłymi chorobami, dobrze jest przedyskutować za i przeciw z lekarzem rodzinnym.


Ile powinien trwać „pierwszy raz”?

To bardzo indywidualna kwestia. Mój pierwszy raz trwał 15 minut. Czułam się wspaniale. Wszystko zależy od naszej świadomości i czucia swojego ciała. Poleca się zacząć od 1 – 3 min, ale kiedy dookoła nas jest tylu fantastycznych ludzi, naprawdę ma się ochotę ten czas wydłużyć. Szczególnie, że po trudnym początku i odczuwanych szpilkach w całym ciele, potem robi się coraz łatwiej.

Jak należy się ubrać „na morsowanie”?

Przede wszystkim trzeba się rozebrać. Dobrze przyjść na morsowanie ubranym tak jak na trening biegowy, w odzieży sportowej, ponieważ najpierw robimy rozgrzewkę. Potem zostajemy w stroju kąpielowym, czapce i rękawiczkach. Polecam założyć na stopy skarpety z neoprenu, takie jak do nurkowania.


Co zabrać ze sobą na taki „trening”?

Jeśli morsujemy w jeziorze i nie mamy dostępu do szatni, zabieramy matę, torbę sportową, duży ręcznik, może być specjalna peleryna plażowa, ułatwi przebranie się. Rozkładamy się jak latem – rozgrzewamy, rozbieramy i do wody! Po wyjściu nie czujemy zimna przez około 5 minut ( tak zwane złote minuty) i dlatego sprawnie się wycieramy i zakładamy ciepłe rzeczy. Potem koniecznie pijemy ciepłą herbatę. Dlatego warto zabrać ze sobą termos. Humor mamy doskonały, endorfiny szaleją, ale tym bardziej dbamy o nasze ciało.


Czy morsować można wszędzie czy są wyznaczone miejsca?

Praktycznie wszędzie. Korzystamy z tych samych miejsc do kąpieli jak latem. Dobrze jest przyłączyć się do morsującej grupy. Polecam szczególnie pod Poznaniem Kiekrz oraz Swarzędz.


Jakie czyhają na nas niebezpieczeństwa podczas morsowania?

Cóż, możemy dowiedzieć się o sobie wiele nowego. Ja się uzależniłam. Początkowo morsowałam w niedzielę, potem już także w środy wieczorem. Morsowanie w ciemności to zupełnie inne doświadczenie. Szczególnie jak warunki atmosferyczne są coraz trudniejsze. Niebezpieczeństwa, faktycznie czyhają zimą, kiedy woda zaczyna zamarzać i jest cienki lód – trzeba uważać, żeby się nie skaleczyć. Ja nie zachowałam wystarczającej ostrożności i pamiątkę pod kolanem w postaci małej blizny mam do dziś. Nie morsujemy także po alkoholu, łatwo o wyziebienie. Zawsze należy morsować w towarzystwie. Gdyby pojawiła się jakaś nietypowa okoliczność, możemy liczyć na wsparcie. Systematycznie morsuję w Swarzędzu – zapraszam do Stowarzyszenia Morsy Swarzędz. Wspaniała atmosfera, szatnia, ciepła herbata oraz niesamowite wyjazdy na morsowanie w różnych zakątkach Polski oraz Europy.

…a jakie są niewątpliwe plusy?

Fantastyczne samopoczucie, odporność, wyleczone wszelkie kontuzje, jędrna skóra. Morsowanie obniża wiek biologiczny, poprawia wydolnośC i wzmaga apetyt na … życie. Znane są przypadki wyleczeń z depresji. Do tego zwiększa się nasza pewność siebie, łatwiej nam pokonywać różne codzienne trudności. Mamy energię i radość z życia. Tego trzeba doświadczyć, trudno opisać.


Jak często można morsować?

Raz w tygodniu to minimum systematycznej praktyki, aby móc doświadczyć efektów. W ubiegłym sezonie morsowałam regularnie 2 razy w tygodniu. W tym sezonie częstotliwość wzrośnie, ponieważ mieszkam teraz nad jeziorem. Od września kąpię się codziennie, a czasami 2 razy dziennie. To już wyzwanie rodzinne, ponieważ nasza ekipa to 4 osoby. Dodam, że dołaczył mój 12 letni syn. Zresztą w Jego szkole też powstała grupa morsów – Omega Morsy. Zapraszam nad Rusałkę.

Czy to prawda, że cellulit nienawidzi morsów?

Tak, to prawda. Pod warunkiem, że regularnie wskakujemy do zimnej wody. Skóra jest gładka, bez cellulitu.

Co skłoniło Cię do morsowania?

Zawsze czułam, że ci zwariowani ludzie, którzy kąpią się zimą w przeręblu wiedzą coś więcej o życiu <śmiech> Ich uśmiechnięte twarze były świadectwem, że coś w tym jest. Lubię doświadczać na sobie. Sprawdzać co jeszcze jest możliwe i sięgać tam, gdzie jest coś do odkrycia. Morsowanie to piękna przygoda. Tyle wiemy o sobie, ile pozwoliliśmy sobie doświadczyć.

Kiedy to się u Ciebie zaczęło?

Mój debiut odbył się 30 pażdziernika ubiegłego roku, ale decyzję o morsowaniu podjęłam w czerwcu. Przez większość wakacji pływałam w jeziorze bez względu na pogodę.

Twoja największa przygoda / miłe wspomnienie związane z morsowaniem?

Praktycznie każde morsowanie jest wyjątkowe. Kiedy jest spokojna woda, toń jeziora i blask księżyca. Jednak wejście do przerębla, kiedy jest -15 stopni to bardzo ekscytujące przeżycie. Morsowałam podczas moich 47 urodzin i to też mile wspominam. Największym wydarzeniem było na pewno przepłynięcie Warty 12 marca w Poznaniu. Woda miała 7 stopni i był silny nurt. Poza tym pływanie w zimnej wodzie zmienia wszystko. Podczas morsowania  „tylko” się stoi <śmiech>

 

PS. Poczynania Gosi możecie śledzić tu: https://facebook.com/gosiamorsuje

morsowanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *