lifestyle, slider

Krzysztof Stern – hazardzista życia

Właściwie nie wiem jak go przedstawić, bo “Krzysztof Stern, osoba niepełnosprawna” ni jak tu nie pasuje. Krzysztof Stern to taki facet, który może i w teorii jest “niepełnosprawny”, ale w praktyce jest sprawniejszy od większości znanych mi osób. Ilu znam ludzi, którzy organizują obozy sportowe, startują w zawodach crossfitowych, pływają na wake’u, rozsiadają się w kajaku, a w weekend wygrywają maraton? No właśnie, jednego. I jest to właśnie Krzysztof. Krzysztof Stern, niepełnosprawny hazardzista życia. 

Nazywam się Krzysztof Stern. Jestem pasjonatem sportu, osobą niepełnosprawną od ośmiu lat.

Gdy dowiedziałem się, że nie będę już w pełni sprawny, to trochę to olałem.

Przebudzenie ze śpiączki był koszmarem. Wybudzenie ze śpiączki wiąże się z dużymi halucynacjami i chyba to było moją największą traumą. Nie do końca jestem w stanie zrozumieć co było fikcją, a co nie.

Wsiadając pierwszy raz na wózek czułem radość. Długo leżałem w śpiączce farmakologicznej i byłem jakby przywiązany do łóżka, więc opuszczenie sali szpitalnej, w której leżałem przez kilkanaście dni było dla mnie ciekawym doświadczeniem.

Pierwszy rok po wypadku spędziłem jeżdżąc z ośrodka do ośrodka. Tylko się rehabilitowałem.

Przełomowym momentem było stanie się znów samodzielnym, niepotrzebującym opieki człowiekiem. To było stanie się po części w pełni sprawnym, niepełnosprawność przestała mi przeszkadzać w funkcjonowaniu.

Wózek inwalidzki przeszkadza w schodach. Pokonywanie schodów to jedyne ograniczenie jak dla mnie. Poza tym mogę robić wszystko.

Siłę biorę z chęci życia. Stojąc na krawędzi po śpiączce farmakologicznej wydawało mi się, że umrę. Może był to wpływ halucynacji, ale miałem po tej śpiączce momenty kryzysów. Człowiek chce żyć. Dziś jest tak, jutro może być zupełnie inaczej. Jutro życie może się skończyć. Od tego więc wszystko się zaczęło- chciałem się szybko pozbierać po wypadku i to było moją motywacją do powrotu, do tego, żeby normalnie funkcjonować.

Krzysztof Stern - Iron Wheels

Moja aktywność przed wypadkiem była dużo mniejsza niż po wypadku.

Zacząłem trenować crossfit, bo wydał mi się najfajniejszą alternatywą dla rehabilitacji. Crossfit mocno wzmocnił moje ciało, sprawił dużo radości, nie był przymusową rehabilitacją tylko chęcią działania.

Pierwsze zawody crossfitowe były wyzwaniem, aczkolwiek jestem osobą pewną siebie, więc czułem, że to nie będzie porażka, tylko mój mały sukces.

Na wake’u pływałem już przed wypadkiem, więc gdy po wypadku dowiedziałem się, że można, od razu chciałem spróbować. Chłopacy z Krakowa przywieźli deskę, taką, która się nadawała, zrobili nam szkolenia i wiedziałem, że to będzie to.

Niepełnosprawny w kajaku może wydawać się abstrakcją. W sumie nawet pełnosprawność w kajaku to dla mnie kosmos. Jest to taka forma rekreacyjna, ale też mega rehabilitacja, aczkolwiek mało jest odważnych, którzy chcą to robić.

Ciężko jest się trzymać założonego celu, ale maraton był dla mnie motywacją. Przygotowania to jazdy po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Gdy wystartowałem, to po pięciu kilometrach bałem się, że nie skończę. Padało, zużyłem cztery pary rękawic, bo starły się po drodze.

Zwycięstwo w maratonie? To jest oczywiście ciężka praca, walka ze swoim organizmem, ale zawsze osiągałem lepszy wynik niż planowałem. Pierwszy maraton planowałem tak na 4,5 godziny, a gdy po trzech godzinach zostało mi niecałe pięć kilometrów do mety, byłem w szoku i totalnie zachwycony ze udało się to zrobić. Chciałem być trzeci to byłem drugi, chciałem być drugi, to wygrałem.

Moją najmocniejszą stroną jest to, ze jestem odważny. Nie boje się wyzwań, lubię ryzykować. Podejmowanie decyzji jest dla mnie proste, jestem hazardzistą życia. Mogę coś zrobić, bo liczę, że przyniesie to efekty, podchodzę do tego bardzo emocjonalnie i ponoszę ryzyko. Moje decyzje nie do końca są przekalkulowane i często właśnie przez to wygrywam- taki hazard.

Krzysztof Stern - Iron Wheels

Stworzenie klubu sportowego było realizacją swoich pasji, pokazania, że każdy może robić to co chce.

Pomysł zorganizowania obozu dla niepełnosprawnych pojawił się, wraz z pojawieniem się w moim życiu crossfitu. Podobało mi się to, że można przez sport łączyć ludzi, można się poznawać, wymieniać doświadczenia.

Nie chciałem by był to zdyscyplinowany obóz, chciałem zobaczyć jak to jest, gdy ludzie przyjeżdżają i maja obóz za darmo lub za niewielką opłatę i na ile są wtedy chętni by działać. Na 20 uczestników, 10 wróci do domu i dalej nic nie będzie robić, ale zdarzają się osoby, które wracają i totalnie zmieniają swoje życie.

Uczestnikiem obozu był między innymi pan w wieku ok 50 lat. Jest fotografem, jeździ na wózku. Przed obozem rozpisywałem mu treningi w domu, by po przyjeździe był przygotowany. Dziś startuje w zawodach, jeździ na nartach.

Często słyszę: “Krzysztof, byłeś dla mnie motywacją, dzięki tobie zmieniłem swoje życie”. Cieszę się, że mogę być motywacją, mimo, że sam popełniam błędy.

Mniej leniwi są ci, którzy doświadczyli czegoś w życiu, którzy coś przeżyli. Wiedzą, że życie jest kruche. Gdy poczują, że linia między życiem, a śmiercią jest bardzo, bardzo cieniutka, starają się wtedy korzystać jak najwięcej.

Angażuję się w akcje społeczne, bo lubię. Mało jest ludzi, którzy chcą pomagać. Najbardziej poniżające w działaniach społecznych było dla mnie “żebractwo”, które bardzo mnie demotywuje. Chodzenie od firmy do firmy, szukanie sponsorów. Nie mówię tylko o wsparciu finansowym, ale o takiej chęci włączenia się w te działania.

Swoje nagrody i wypłaty odbieram rozmawiając z ludźmi. Rozmowy z ludźmi którzy czerpią z tych działań. Sam mam bardzo wielu autorytetów. Patrzę na ludzi i jeśli ktoś jest zmotywowany, jak np. Marcin Szybaj czy osoby niepełnosprawne, które osiągają sukcesy w sporcie, to dla mnie oni są motywacją, bo wiem, że naprawdę dużo można zdziałać własną pracą.

Dzielenie się swoim doświadczeniem jest edukacją ludzi. Często sprzedaję swoją prywatność, choć nie zawsze wychodzi mi to na dobre. Robię to po to, by edukować nie tylko osoby pełnosprawne, że jesteśmy tak naprawdę po części równi, ale też osoby niepełnosprawne, które są gdzieś tam często zamknięte w domu, chcę pokazać, że to życie może być normalne.

Ludzie nie wiedzą jak zachowywać się wobec niepełnosprawnych, bo traktują nas jak chorych.

 

Moje działania społeczne były oparte na tym, by edukować społeczeństwo, bo przez pierwszy rok po wypadku czułem się trochę jak kosmita. Ludzie patrzyli na mnie jak na obcego, jeżeli ktoś coś robi, wydaje się takim super wow, a tak naprawdę dla ponad połowy osób niepełnosprawnych robienie czegoś ponad przeciętną jest rzeczą naturalną.

W Stowarzyszeniu Jedna Chwila chcieliśmy uczyć młodzież, uświadamiać ludzi, że muszą uważać, pokazać co nas doprowadziło do tego punktu. Chciałem pokazać jak do tego doszło, jakie popełniliśmy błędy. Jest wielu takich którzy np. są na wózkach po skokach do wody, poszkodowane są osoby które były pasażerami, ja np. jestem taką osobą. Można chronić, tłumacząc, że szaleństwo na drodze, może skończyć się tragicznie.

Ludzie nie wiedzą jak zachowywać się wobec niepełnosprawnych, bo traktują nas jak chorych, bo boją się, że się zarażą. Z góry zakładają, że osoba niepełnosprawna jest inna. Często te ograniczenia w kontaktach są spowodowane tym, że patrzy się przez pryzmat tylko wyglądu i pozycji, jak w moim przypadku siedzenia, a tak naprawdę nie ma różnic. Osoba teoretycznie wyglądająca na pełnosprawną przecież też może mieć jakieś problemy, które ją bardzo ograniczają.

Ludzie boją się nam pomagać, bo boją się że jeszcze bardziej nas popsują. Staramy się ich edukować, tłumaczyć jak rozmawiać, co zrobić gdy niepełnosprawny się przewróci, mówić, żeby nie traktować wózka jak przedmiot do podparcia w autobusie. Przestańmy myśleć stereotypami; niepełnosprawność nie zaraża.

Krzysztof Stern - Iron Wheels

Krzysztof Stern – Rodzina jest dla mnie priorytetem.

Po wypadku najbardziej bałem się samotności. Każdy człowiek potrzebuje bliskości, przytulenia.

Atrakcyjna żona to częste powody do zazdrości, ale gdy ona pozuje w samym stroju w zawodach bikini fitness, czuję dumę.

Kocham ją za to, że jest ze mną.

Nie wiem czy moi bliscy mnie podziwiają, ale jeśli, to za mój spokój, za to, że jestem bardzo opanowany i potrafię dużo rzeczy przegryźć w sobie i przemilczeć.

Gdy urodziła się moja córka to poczułem, że wygrałem życie. Kiedyś chciałem pokazać że nie jestem gorszy, dzisiaj moją maszyną do napędzania jest właśnie córka.

Śmiech córki jest dla mnie niczym wygrane miliony w totolotku. To jest jak milion dolarów, za każdym razem kiedy się uśmiecha, kiedy jest szczęśliwa. Kiedy mówi “kocham Cię”, to najlepsze uczucie jakie może człowieka spotkać. Nie wyobrażam sobie oddalenia się z nią kiedykolwiek.

Ślub był dla mnie takim dniem trochę zaczarowanym, magicznym, sporą zmianą. Byłem już w związkach i wiele razy w życiu rozmawiałem o ślubie, ale nigdy nie podchodziłem do tego poważnie.

Pierwszy taniec był trochę takim pomysłem na to, by ukryć wizualne różnice między mną, a Karoliną. Wiadomo, że taniec na wózku nie jest normalnym tańcem, nie ma kroków, jest jakiś ruch, ale trudno go nazwać. Chcieliśmy trochę zaskoczyć tym tańcem, sprawić, żeby był fajnie kojarzony, a nie jakoś tak z rozczuleniem, że “ojejku, patrzcie, zatańczył na wózku”.

Krzysztof Stern - Iron Wheels

Odchudzanie osoby niepełnosprawnej jest wyzwaniem.

Gdy przytyłem, nie byłem nawet tego świadomy. Na chrzciny Marianki nie mogłem wejść w koszulę ze ślubu, która wtedy była mi mega luźna.

Odchudzanie osoby niepełnosprawnej jest wyzwaniem, bo trzeba dużo jeść, by być silnym. Na dodatek żyjemy w czasach, gdzie matki i ciotki żyją tym: „tu ci nałożę, tu ci dołożę” i ja też byłem tak wychowany. Jedzenie u nas było bardzo normalne, nie było tłumaczone ze to jest niezdrowe, a to zdrowe.

Gdy chciałem schudnąć, najprostszą metodą było jeżdżenie na wózku. Jeździłem po kilkadziesiąt kilometrów dziennie i schudłem ok 20 kg.

Nigdy nie byłem na diecie typu “jedzenie według rozpiski kartki”. Oszczędzam się czasem, nie jem schabowych, niepotrzebnego tłuszczu, ale mam pokusy jak pierogi czy szare kluchy. Staram się dobrze jeść, nie pije alkoholu. Ale nie dbam jakoś specjalnie o siebie i palę papierosy. To nawyk, który chciałbym wyeliminować.

Krzysztof Stern - Iron Wheels

Człowiek odnajdzie się w każdej sytuacji.

Czy coś mnie w życiu zaskoczyło? Chyba nic mnie nie zaskakuje. Ok, zaskoczyła mnie moja sytuacja. Człowiekowi się wydaje, że jest niezniszczalny. Nie byłem na to totalnie przygotowany, ale jakoś się z tym uporałem. Ludzie mówią “ojejku, jakbym miał usiąść na wózku to bym popełnił samobójstwo“. Ale to nie jest tak. Człowiek odnajdzie się w każdej sytuacji.

Wiele osób po urazach rdzenia zmaga się ze strasznymi bólami, skurczami, rwaniami. Ja dosłownie skręcałem się z bólu. Człowiek się wtedy zastanawia, jak to będzie żyć z tym wszystkim przez kolejne lata. Wtedy przez chwilę miałem myśli samobójcze, ale nigdy nie miałem myśli samobójczych z powodu niepełnosprawności.

Boję się, że życie skończy się za szybko. Jestem przyzwyczajony do ograniczeń, które można pokonać, ale nie wyobrażam sobie starości w chorobie, leżąc w łóżku.

Moim największym marzeniem jest osiągać mega sukcesy i mieć bardzo uporządkowane życie. Dojść do tego momentu, że praca jest pracą i ma określony czas i w można wyłączyć telefon.

Gdybym mógł cofnąć czas, to chyba bym nic nie zmienił. Życie doprowadza nas do tego momentu w którym jesteśmy. Cofając czas, można by zmienić to, co teraz mamy. Każde doświadczenie, również przykre, do czegoś mnie doprowadziło i myślę, że jestem w dobry miejscu, nie mam źle.

Nigdy nie myślałem o tym, dlaczego mnie to spotkało. Cieszę się, że sobie poradziłem. Wolę, że trafia to na takich ludzi jak ja, czy innych, których poznałem, niż by trafiło na takich, którzy nie umieliby sobie z tym poradzić. Czemu miałbym chcieć, żeby akurat kogoś innego? Lepiej, że ja niż ktoś inny. Czuję się zwycięzcą życia.

Iron Wheels

Krzysztof Stern na co dzień trenuje w swoim klubie Iron Arena w Poznaniu (ul Szarych Szeregów 44). To tam między innymi możecie z nim potrenować.

Krzysztof Stern w Internecie:

Facebook

Instagram

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *