boks, lifestyle, slider

Sylwia Kusiak – wojowniczka po przejściach

Wiele razy udowodniła, że jest prawdziwą fighterką. Wielokrotnie sięgnęła po mistrzostwo, ale największą wygraną zdobyła pokonując samą siebie. Za namową chłopaka zostawiła boks i dobiła do 108 kilogramów, a gdy odsunęli się od niej wszyscy poza rodziną, okazało się, że wspomniany ukochany zdradza ją z trenerką fitness. Nie poddała się, przeszła na dietę, wróciła do treningów, kupiła bilet na mistrzostwa Europy i zdobyła srebrny medal. Oto ona- przepiękna pięściarka Sylwia Kusiak. Dziewczyna, która od dzieciństwa wiedziała, że będzie kimś wyjątkowym. Dziewczyna, która pokazuje, że jak się chce, to się da.

Sylwia Kusiak – wojowniczka po przejściach

sylwia kusiak

Jestem przede wszystkim kobietą. Wojowniczką, która zawsze i do skutku walczy o swoje, dla której niemożliwe nie istnieje.

Potrafię odnaleźć się w każdej sytuacji i w każdym środowisku. Mam mnóstwo bardzo różnych znajomych i z każdym umiem rozmawiać, dostosowywać się do otoczenia i wszelkich okoliczności. Jestem po prostu zaradnym człowiekiem.

Wiem od swoich rywalek, że mocno biję. Każdy trener, który mnie tarczował to potwierdzi. Jednak mimo wszystko uważam, że jestem znacznie silniejsza psychicznie, po niebywałe trudnych i bolesnych życiowych doświadczeniach – co nas nie zabije, to nas wzmocni.

Dla mnie każda fighterka zasługuje na szacunek. Niektórzy nawet nie mają świadomości jak wiele pracy kosztuje chociażby najmniejszy sukces, ile razy trzeba dostać lanie, aby się czegoś nauczyć, by po porażce się nie zrażać, nadal trenować i później to komuś spuszczać łomot. Boks nie odbiera kobiecości, wystarczy o siebie po prostu zadbać.

Sylwia Kusiak

Żałuję, że nie wybrałam judo.

Trenowałam judo przez pół roku, ale jakoś nie do końca czułam że to jest to. Na treningi z koszykówki też chodziłam, ale byłam kiepska więc odpuściłam, na tenis ziemny nie było w domu pieniędzy, potrenowałam krótko – treningi drogie więc po około 3 miesiące musiałam zrezygnować. Boks był za darmo i co dziwne – kręcił mnie. Nie samo w sobie bicie po głowie, a treningi, wszelkie ćwiczenia na treningach – było inaczej niż na treningach innych dyscyplin. Na przestrzeni lat boli mnie jedynie kompletny brak wsparcia finansowego, a przecież tyle zdrowia, czasu, pracy…

Boks fajnie się ogląda, z pewnością. Gorzej jest, gdy dostaje się na ringu lanie, co się po prostu zdarza. Często nawet po wygranych walkach boli głowa, są inne dolegliwości. Ale taki jest w końcu ten sport.

Zawsze jak tylko mogę, oglądam boks. Codziennie zerkam na portale bokserskie, śledzę poszczególnych bokserów na portach społecznościowych i oglądam z nimi wywiady.

Nie wiem czy faceci się mnie boją. Zdarzyło mi się spoliczkować faceta, ale nie oddał. Mężczyźni z którymi się spotykam z reguły są więksi ode mnie. No i oczywiście naturalnie mężczyzna zawsze będzie miał więcej siły od kobiety.

Zostawiłam boks na ponad dwa lata, a głównym powodem była niechęć do treningów ze strony mojego ówczesnego chłopaka. Przez brak treningów przytyłam ponad 25kg. Większość mężczyzn woli bardzo kobiece, delikatne i filigranowe panie. Niektórzy mają nawet wyobrażenie, że skoro kobieta trenuje sporty walki to na pewno bije wszystkich poza treningami, więc jego tym bardziej będzie bić. Do sportu powróciłam na początku wakacji 2016, a pięć miesięcy później zostałam wicemistrzynią Europy pokonując trzecią zawodniczkę na świecie.

Dlaczego wróciłam? Na pewno zmotywowały mnie słowa kolegi który powiedział, że moje lata świetności już minęły, jak i słowa psycholog, która mówiła że raczej nie uda się powrócić do wyczynowego sportu po takiej przerwie, ale mogę rekreacyjnie potrenować. Pokazałam, iż wszystko jest możliwe.

sylwia kusiak

Sylwia Kusiak po metamorfozie

Gdy masz 108 kilogramów i dowiadujesz się, że wieloletni partner Cię zdradza, a wszyscy poza rodziną odwracają się od Ciebie, to pojawiają się myśli “po co żyć?”

To był najgorszy okres w moim życiu, nie wiem jak udało się z niego wybrnąć. Były myśli, aby z sobą skończyć, ale jak wojowniczka miałaby tak odejść? Wszelki ból, żal, złość wyładowywałam na siłowni. O 7 rano na nią wchodziłam, a o 11 wychodziłam. Po południu boks, a wieczorem sauna, basen czy spacer. Musiałam, inaczej bym zwariowała. Dziś układa mi się w życiu tak dobrze jak nigdy. Stać mnie by pomagać rodzinie, stać na wszystko, na co mam ochotę. Wiem, to próżne, ale jako dziecko nie chodziłam z resztą dzieci w szkole do kina, teatru, na wycieczkę, bo mama nie miała, by dać mi nawet 10 złotych. W tym roku planuję w wakacje podróż m.in. do Stanów, co było od zawsze moim marzeniem. Mam wrażenie, że to nagroda za tamto piekło.

Zaczęłam się odchudzać, bo nie mieściłam się w ubrania, które były w szafie.

Na tyłek „wchodziły” tylko spodnie dresowe lub długa spódnica na gumce. Kiedy znowu nie weszłam w spodnie stanęłam na wagę i pokazała 108kg. Gdy partner pytał ile ważę, to mówiłam, że 90kg. Jak koleżanki pytały, to mówiłam, że nie wiem, że waga się zepsuła. Gdy pokazała 108kg to naprawdę myślałam, że to niemożliwe i na pewno się popsuła. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że taka jest brutalna prawda. Zaczęłam się odchudzać gdy dowiedziałam się, iż ex mnie zdradza z trenerką z siłowni, na którą jeździ. Później się dowiedziałam, iż dodatkowo jeździł do szczecińskich prostytutek. Naprawdę jak film fantasy, zupełny szok, który zmienił na zawsze moje dotychczasowe życie.

108 kilogramów to zdecydowanie kalectwo. Ciężko mi było na drugie piętro po schodach wejść. A jak wyszłam na chwilę do pobliskiego sklepu to wracałam cała spocona, jak świnia. Wstydziłam się także wychodzić w ogóle na inne zakupy niż spożywcze, żeby ludzie nie patrzyli jaka jestem gruba i jak się pocę. Pamiętam jak kiedyś z chłopakiem pojechaliśmy kupić mi kurtkę do centrum handlowego i w żadnej nie mogłam dopiąć. Mówię tu o normalnych sklepach, które nie są typowo dla puszystych czy starszych kobiet. Nigdy nie wrócę do tego stanu.

Trzeba o siebie ciągle dbać. Dziś np. byłam na pedicure, wczoraj na manicure, a w zeszłym tygodniu u fryzjera, kosmetyczki i na “rzęsach”. Do tego oczywiście uprawiać sport. Trzeba unikać pewnych produktów, jeść zdrowo. Każdego dnia trzeba się starać by dobrze wyglądać. Ja gdzieś kiedyś to odpuściłam i przestało mi zależeć by dobrze wyglądać.

“Bycie piękną kobietą to bycie pewną siebie kobietą.”

sylwia kusiak

Sylwia Kusiak schudła blisko 30 kilogramów

Bycie piękną kobietą to bycie pewną siebie kobietą, która zna swoją wartość i o siebie dba. Taką, która jest szczęśliwa i ludzie do niej lgną, która nie szczędzi uśmiechu i ciepła dla drugiego człowieka.

Pewność siebie bierze się z przekonania, że nie jest się gorszym od drugiego człowieka, że nikt nie może mówić ci jak żyć. Należy wyliczyć wszystkie swoje zalety, mocne strony i się tego trzymać. Trzeba być pewnym swojej wartości i walczyć o swoje, nawet o najmniejszą bzdurę.

Moją najmocniejszą stroną jest z pewnością zaradność, ale także odwaga i właśnie pewność siebie.

Jeśli coś miałabym w sobie zmienić, to to, że jestem nerwusem. Mam cięty język i gorący temperament. Przez to zdarza mi się czasem sprzeczać z ludźmi gdy mamy odmienne zdania.

Jedną z tych osób był Minister Sportu, choć konflikt to za duże słowo. Jak każdy minister dba o dobrą opinię, a ja ostro wyraziłam swoje zdanie, więc nie było mu to na rękę.

Czy wdaję się w rozmowy z hejterami? Oj bardzo rzadko jakaś gnida się trafi, naprawdę rzadko. Wtedy napiszę raz, aby spierniczał i blokuję.

Nie boję się wrzucać zdjęć w bieliźnie, nie mam przed tym oporu. Wcześniej jak ważyłam ponad stówkę to normalne, że wstyd i ludzie by się tylko śmiali, więc po co. A teraz wiem, że jest o niebo lepiej, więc czemu nie? Jeśli komuś się nie podoba to nie musi patrzeć, niech sam spojrzy w lustro. Wrzucam tylko te zdjęcia, na których uważam że dobrze wyszłam i podobam się sobie.

Na pewno nie pozbyłam się w pełni kompleksów. To tak jak z autem; masz warte tysiąc złotych, to chcesz takie za dziesięć tysięcy. Masz za 10 tysięcy, to chcesz za sto tysięcy i tak dalej. Masz jedno super auto to chcesz dwa… Należę do tych właśnie osób, którym zawsze będzie mało i którzy zawsze będą widzieli swoje niedoskonałości.

Sylwia Kusiak – Supermodelka Plus Size

Do udziału w programie „Supermodelka Plus Size” namówiły mnie koleżanki ze studiów. Chciałam spróbować, bo to zawsze coś nowego, innego. Ja jako osoba odważna, postanowiłam spróbować w zupełnie odmiennej dla mnie dziedzinie. Byłam na trzech castingach w stolicy, na ostatnim decydowano kto zamieszka w domu modelek i dopiero na tym ostatnim odpadłam.

W programie liczyłam oczywiście na więcej, ale każdy kto oglądał program to wie, że wygrały historie życiowe, a nie wygląd uczestniczek. W programie nie pokazano wielu fragmentów, tylko te, które były na rękę przede wszystkim jurorom. Z jurorów dobre zdanie mam tylko o Ewie Minge, a o reszcie szkoda mówić jacy to są ludzie poza kamerami.

Żałuję udziału w programie ponieważ mnóstwo czasu i pieniędzy kosztował mnie każdy wyjazd samochodem do Warszawy, a na sam koniec okazało się, że zabraknie mnie w finałowej chyba dwunastce.

sylwia kusiak

Zrobiłam sobie przerwę od boksu, a jednak nawet w tym czasie startując na mistrzostwach, wygrywałam.

Niby mam świadomość swojego potencjału, ale czasu się nie oszuka. W tym roku skończę już 28 lat, czas leci. Chciałabym jeszcze coś w sporcie osiągnąć, z tym że nie mam 15 lat i nie jestem na utrzymaniu rodziców więc trzeba też zarabiać na życie skoro z boksu pieniędzy nie ma. To powoduje że nie ma szans w stu procentach poświecić się tylko treningom. Do tego zostało mi jeszcze 1,5 roku studiów magisterskich. Mając 15-18 lat trenowałam najciężej w całym swoim życiu, dlatego później było mi łatwiej. Bywało tak, że o szóstej był trening, o ósmej szkoła, o szesnastej kolejny trening aż do dziewiętnastej i jak wróciłam już do domu to szłam spać. Wstawałam koło północy, odrabiałam lekcje i szłam spać do piątej. Nie było kolegów, nie było imprez, liczyło się wtedy tylko marzenie o kadrze narodowej.

Na mistrzostwa Europy poleciałam na swój koszt i wróciłam ze srebrnym medalem. W tym roku mistrzostwa Europy odbędą się także w Sofii, jednak nie wiem czy na nie pojadę. Za swoje pieniądze na pewno nie, mimo iż je mam. Igrzyska są marzeniem chyba wszystkich pięściarek na całym świecie. To zaszczyt, jakiego dostępuje co cztery lata tylko trzydzieści sześć bokserek z całego świata, a to niewiele. Do tego tylko trzy wagi, z dziesięciu. To niesprawiedliwie, ale nic nie poradzimy. Może za kilkanaście lat to się zmieni, ale wtedy ja będę już starszą panią.

Nie zostanę zawodową pięściarką, szkoda zdrowia. Były propozycje zawodowe nawet z Niemiec, ale pieniądze jakie mogłabym zarobić były małe. Mój plan na przyszłość to tylko i wyłącznie własna firma. Mam znajomych, którzy w sezonie w Mielnie zarabiają tyle pieniędzy, że nie muszą nic więcej robić już poza sezonem. Dla mnie zdrowie jest najważniejsze. Nie chcę na starość mówić na chleb – „beb”.

Spodobała Ci się Sylwia Kusiak? Sprawdź pozostałych rozmówców tej serii:

1 thought on “Sylwia Kusiak – wojowniczka po przejściach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *