odchudzanie, slider

Metamorfoza, dzień pierwszy.

Kocham upał, ale dziś odebrał mi życie. Leżę na materacu, pracuję na telefonie. Nie wykonuję żadnych zbędnych ruchów, a i tak moje ciało znalazło w sobie tyle energii, by przykleić mi czerwone majtki do ciała. Spocona głowa, rozgrzana szyja; z trudem przewracam się na plecki i dziękuję Bogu, że oto dziś nie muszę biegać po mieście i załatwiać spraw niezałatwionych. Z pozoru leniwie i beztrosko, tak wygląda teraz moje życie.

Halo, Marta, co jest, dlaczego nie piszesz?

Napisałabym, że “przerwa w blogowaniu była mi potrzebna”, ale to bzdura. Nawet nie zauważyłam kiedy ten czas minął. Ciężko pisać o FIT, kiedy tkwisz w FAT. Jadłaś zdrowo i regularnie? Ok. Ćwiczyłaś? Sporo. Schudłaś? A, nie. Przytyłaś. Smuteczek.

Wiesz jak to jest, gdy każdego dnia budzisz się grubsza? Gdy dzień za dniem, Twoje zgrabne cycuszki robią się większe i większe? Gdy Twoja ręka zamienia się w łapę, a naprawdę świetne nogi, przypominają sklepowe parówki we flaku? Eureka, wiem. Mówią, że wystarczy ćwiczyć i dobrze się odżywiać, by świetnie wyglądać. To bzdura. Jeśli nie zadbasz o swój organizm, nic z tego nie wyjdzie.

Nie będę Was zanudzać wynikami, mądrościami, o których nie mam pojęcia, czy żmudnym gadaniem, że oto moje hormony, cukier i tarczyca postanowiły pokazać mi fucka, bo to dalej błahy, nic nie znaczący problem. Ale ktoś mi kiedyś powiedział, że nie mogę prowadzić bloga o zdrowej diecie, skoro nigdy nie musiałam zrzucać wielu tłustych kilogramów, więc Wam teraz pokażę i na Waszych oczach przejdę taką metamorfozę, że ten smutny zarzut puścimy w niepamięć.

Metamorfoza, dzień pierwszy.

Wbrew wszystkim i wszystkiemu; to nie będzie mój pierwszy raz. Starzy, blogowi wyjadacze pamiętają, że, gdy trafiłam na siłownię, nie wiedziałam o co chodzi z tym makro, miałam tkankę tłuszczową na poziomie osoby otyłej i nie potrafiłam przebiec 3 kilometrów. Pół roku później trzymałam michę, zeszłam do 12% tkanki tłuszczowej i zdobyłam Koronę Polskich Półmaratonów. Teraz będzie trudniej, bo mój kortyzol lubi, gdy jest więcej ciała do kochania. Taki przykład: dwa tygodnie, osiemnaście treningów, 90% bardzo zdrowych, regularnych posiłków, jedno małe piwko i… 5 kilogramów do góry. Tak to działa, aha.

Metamorfoza, dzień pierwszy.

Raz, dwa, trzy z kopyta ruszysz Ty.

Zdrową dietę zamieniam na… zdrową dietę. Pisałam Wam już o wykluczeniu nabiału, teraz podejdę do tematu z jeszcze większą precyzją i postawię tylko na to, co mi naprawdę służy. Żegnam poranne cardio na rzecz zabójczych treningów z ciężarami w PT Studio. Pole dance zostawiam bez zmian. Doorzucam współpracę z centrum medycznym. Jedno jest pewne: będzie ogień!

Z kolejnych wpisów dowiecie się co jem, co trenuję,  jakie badania przeszłam, co mi właściwie jest. Co jakiś czas pokażę Wam też swoją metamorfozę, po której sami stwierdzicie czy było warto. Czy kogoś interesują moje przypadłości? Co najwyżej psychofanów. Ale liczę na to, że może ktoś z Was dzięki tym wpisom, zauważy u siebie podobne objawy, lub zamiast biadolić, że “się nie da”, zmotywuje się do walki. Pokażę Wam jak tę walkę wygrać, a może nawet przejdziemy przez nią razem. W końcu jeśli ja, największy leń świata dam radę, Wy z pewnością też.

Czy robię to dla fajnej figury? Oczywiście, ale przede wszystkim robię to dlatego, że dalsza huśtawka hormonalna doprowadzi mnie do rozpaczy, bądź nieudawanej depresji. Wszyscy mówią o zdrowym stylu życia, ale wysuszone brzuchy sprzedają się lepiej od reklamy regularnych badań. Pierwszy raz w życiu czuję wstyd, gdy zakładam krótkie spodnie i naprawdę nigdy więcej nie chcę się tak czuć. Chcę być zdrowa i szczęśliwa, a czuję, że zamieniam się w zgęziałą, starą babę, która wiecznie lamentuje na każdy temat. To nie ja. Wracam odnaleźć swą radosną buzię i piękne nogi, bo życie nie trwa wiecznie.

To jak? Trzy, dwa, jeden… S T A R T !

Metamorfoza, dzień pierwszy.

Zdjęcia: Daria Sekula

2 thoughts on “Metamorfoza, dzień pierwszy.

  1. Marta! Przyłączam się! Moje hormony też mnie nie lubią, ale jakoś trzeba sobie z nimi poradzić zanim staniemy się zrzędami 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *