odchudzanie, slider

hiperprolaktynemia- moja metamorfoza

Niecały miesiąc mojej metamorfozy i tak oto usłyszałam pierwszy wyrok- hiperprolaktynemia czynnościowa. Z jednej strony dramat i żal, z drugiej ulga, że w końcu wiadomo co mi jest. Mogę zatem rozpocząć leczenie. Nie było lekko; wszelkie objawy wskazywały na niedoczynność tarczycy (przeczytaj: niedoczynność tarczycy- objawy), jednak wysoka prolaktyna ( hormon produkowany w przysadce mózgowej) rozwiała wątpliwości. Wynik badania po obciążeniu był nieco przerażający, a im więcej czytałam na ten temat u wujka Google, tym bardziej czułam, że będzie ciężko. No, ale, nikt nie mówił, że będzie lekko, tym bardziej, że w tym tygodniu, mam przed sobą kolejne dwa dni badań.

hiperprolaktynemia- metamorfoza dzień dwudziesty dziewiąty

Czym charakteryzuje się hiperprolaktynemia?

Dla mnie przede wszystkim wielkim bólem coraz większych piersi. Tak jak już wspominałam; mój biust z tygodnia na tydzień robi się większy i bardziej obolały. I zanim ktoś pomyśli, że przesadzam, to z ręką na sercu porównam ten ból do największych “zakwasów” świata. Nawet teraz, kiedy piszę ten wpis, każde z napisanych zdań, muszę przeczytać po dwa-trzy razy, bo ból nie pozwala mi się skupić. Są jednak gorsze objawy, bo choć na szczęście nie dopadła mnie ta przypadłość, bardzo częstym objawem hiperprolaktynemii jest wyciek z piersi (zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn!).

Oczywiście wraz z rosnącym biustem, rośnie moje ciało. Zachowuje się niczym gąbka, którą ktoś wsadził do wiadra z wodą, by chłonęła, chłonęła i chłonęła. Przerażająco puchnę, pocę się nawet przy zerowej aktywności, siusiam sto razy dziennie. Nie wchodzę w ŻADNE spodnie, a każdy z dotychczasowych biustonoszy sprawia, że mój biust wylewa się z wszystkich, możliwych stron. Wczoraj w komentarzu pod fejsbuniowym postem, przeczytałam, że przesadzam, bo wiele kobiet chciałoby tak wyglądać. Pytanie tylko co to ma do rzeczy? Mam być coraz większa i się tym cieszyć, bo ktoś inny nigdy nie dobije do mojej wagi? No spoko, fajnie, że ktoś tak uważa, ale zwyczajnie się z tym nie zgodzę. W ciągu kilku / kilkunastu tygodni, mimo diety i ciężkich treningów moje ciało w niektórych miejscach stało się o KILKANAŚCIE centymetrów większe. Naprawdę mam się tym nie przejmować? 😉

Nieleczona hiperprolaktynemia

Hiperprolaktynemia to nie tylko choroba ciała. To również choroba duszy. Nieleczona może doprowadzić do depresji. Ten objaw również nie był moim objawem, choć moje nastroje bywają zmienne i nie takie proste do zniesienia w codziennym życiu ( zarówno dla mnie, jak i dla otoczenia). Nieleczona, wysoka prolaktyna utrzymująca się latami, może doprowadzić również do braku menstruacji, bezpłodności, ucisku na nerw wzrokowy, a co za tym idzie częściowej lub całkowitej utraty wzroku. Czyli może być poważnie. Choć przyznam się szczerze, że zarażona optymizmem mojej endokrynolog, w ogóle nie biorę takiej opcji pod uwagę.

Leczenie hiperprolaktynemii

No i tu tak; chciałabym napisać, że właśnie zaczęłam leczenie, ale nie. W większości odwiedzonych przeze mnie aptek, osiem tabletek przepisanego mi leku, kosztuje jedyne cztery stówki, a ponieważ moja endo, kazała szukać dużo tańszej wersji, czekam, aż dostarczą ją do apteki.

Zgodnie z założeniem lekarki, nastawiam się na rok walki z tym cholerstwem. Koleżanki nie nastrajają mnie jednak tak optymistyczne- niektóre dziewczyny walczą z hiperprolaktynemią nawet dziesięć lat i więcej! Horrorek, ale tego również do siebie nie dopuszczam.

Co dalej? Się zobaczy!

W tym tygodniu kolejne badania, które mają dać ostateczną odpowiedź czy jestem jeszcze bardziej popsuta, niż myślę. Tupię nóżkami na myśl, że jest coś, co lada dzień może mi przynieść ulgę. Oczywiście dalej zostaję przy swoich treningach (od września wracam również na ukochany pole dance :)), no i kombinuję co dalej z dietką. Co będzie? Się zobaczy. Grunt to robić swoje i pieprzyć wszystko.

Kończę. Nieco wulgarnie i optymistycznie.

Ściskam Was mocno, szczególnie te i tych, którzy naprawdę tego potrzebują! Mua.

Cała moja walka do przeczytania tutaj:

moja metamorfoza- dzień pierwszy

moja metamorfoza- dzień trzeci

moja metamorfoza- dzień ósmy

moja metamorfoza- dzień dziesiąty

moja metamorfoza- dzień trzynasty

moja metamorfoza- dzień osiemnasty

moja metamorfoza- dzień dwudziesty pierwszy

 

***

foto: Daria Sekula

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *