lifestyle, przepisy, slider

szóste urodziny bloga- jak to się zaczęło?

Sześć lat temu o tej porze…

Mam dwadzieścia cztery lata i mieszkam w Krakowie. Wynajmuję przepiękną kawalerkę na ulicy Ostatniej. Mam wielką, białą, skórzaną sofę, najwygodniejszy na świecie dywan. Mam też dobrą kawę, po którą sięgam nawet jedenaście razy (!!!) dziennie. Pracuję dziesięć dni w miesiącu. Pozostałe spędzam ze znajomymi na rynku, słucham jazzu i najnowszej płyty Pezeta. Jeszcze nie wierzę w siebie zbytnio, nie wkręcam się w fit&healthy, nie interesuję się boksem. Lubię sobie pobyć ze sobą, choć niekoniecznie lubię siebie.

Któregoś dnia postanawiam, że założę bloga kulinarnego. Przez cały dzień omawiam z kolegą kolejne nazwy. On proponuje “Marta gotuje”, ja myślę nad czymś nieszablonowym. Wieczorem wpisuję skrzętnie wybraną nazwę i… zajęta! Kolejnych sto prób wymyślenia nazwy, kończy się porażką. W końcu, całkiem z przypadku, wpisuję “BAZYLIOWY MUS”. Wolna, jupi. Radosne tupanko nóżką, kilka uśmiechów i tak oto przypadkowa nazwa, której kompletnie nikt nie może zapamiętać, staje się nazwą mojego bloga. Szybko dodaję pierwszy wpis (klik klik) i tak oto zaczynam przygodę, która choć ma być tylko moja, stanie się czymś większym. Nim się nie obejrzę, blog będzie dla mnie kolejnym źródłem zarobku, ścieżką do poznania kolejnych pracodawców, jak i setek mniej lub bardziej ważnych ludzi.

Początki były kompletnie bez sensu.

Pisałam rzadko i pisałam bzdury. Zainspirowana Elizą z White Plate, do każdego przepisu dodawałam niekończącą się historię. Problem w tym, że te jej miały sens. No i ktoś je czytał. Moich nie czytał nikt. Niewiele osób wiedziało, że mam bloga. Zresztą i tak nikogo by to nie porwało. Później już było “bardzo łatwo”, przynajmniej według niektórych. Tysiące razy słyszałam: “eeeh, blogowanie jest takie proste, fajnie, że Ci to tak idzie, ja też założę”. Żaden z tych “łatwych” do stworzenia blogów dziś już nie istnieje. Niektóre nawet nie powstały, większość zakończyła swój żywot po jednym wpisie. Blog to coś więcej, niż dodanie przepisu. Często to dodatkowy etat. Ale ja stworzyłam bloga, a blog stworzył mnie.

ja stworzyłam bloga, a blog stworzył mnie

Blog popchnął mnie do mojego obecnego życia. Mój partner, wielu z moich znajomych, czy każdy z moich obecnych pracodawców… nie byłoby ich prawdopodobnie w moim życiu, gdybym nie założyła bloga. Dziś więc bez większych ceregieli, zbędnych i niezbędnych podsumowań, opowieści bez końca… Dziś po prostu wielkie DZIĘKI, fajnie, że jesteście!

blog urodziny

blog urodziny

1 thought on “szóste urodziny bloga- jak to się zaczęło?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *