lifestyle, slider

Już nie szanuję tego frajera Szpili

Tydzień od walki. Koronawirus szaleje, więc czasu na zwiedzanie internetu jakby za dużo. Facebook. Wchodzę, czytam. Ringpolska. Wchodzę, czytam. Twitter. Nawet nie muszę wchodzić. Spam powiadomień na telefonie nie daje o sobie zapomnieć. Nie trzeba znać się na boksie, by wiedzieć, że oto dokonała się zbrodnia. Szpilka frajer wygrał, choć przegrał i zgarnia za swoje, a Wasilewski “jebany złodziej” zniszczył na zawsze polski boks. A nie, czekaj.

konstruktywna krytyka może być kołem ratunkowym

Szorstkich słów krytyki wylało się sporo. I słusznie. To nie była dobra walka Artura, a nawet gdyby była po prostu dobra, byłoby to jakby za mało. To była ostatnia szansa na renesans jego bokserskiej kariery. Niewielu w to wierzyło. Wszyscy jednak wiedzieli, że jeśli nie teraz, to już nigdy. Jasne, że wypowiedź Artura po walce była nieadekwatna do tego, co działo się w ringu. Osobiście nie oczekuję jednak od pięściarza refleksji w zenicie emocji, dwie minuty od zakończonej walki. Późniejsze przyznanie się do przegranej i zgrabne oświadczenie wystosowane przez Szpilę dla mnie załatwia sprawę. Bez znaczenia jest czy pisał je przedstawiciel grupy promotorskiej czy sam Artur. Dla mnie było one jedynym, słusznym ruchem. Artur wie, że przegrał i to mi w sumie wystarczy.

szpilka

Wygrał, choć przegrał.

Jak było, widzieli wszyscy. ALE. Czy był to największy skandal w polskim boksie? Oczywiście, że nie. Podobne scenariusze widzimy regularnie, ale nie rozdmuchuje się ich tak bardzo, bo po dwóch dniach nikogo to nie interesuje. Czy Artur Szpilka jest temu winien? Czy Artur Szpilka jest odpowiedzialny za karty sędziowskie? No nie, nie jest. Więc dlaczego za to zgarnia?

I tu dochodzimy do sedna.

Pisząc, że “ta szmata wpływa na oglądalność polskiego boksu”, nie rozumiemy o czym w ogóle piszemy. Zapominamy, że Artur był ( i jest) magnesem, który przyciągnął przed telewizory tysiące kibiców. To dzięki jego obecności na galach niejeden “Janusz” i “Grażyna” poznali innych, występujących na tych eventach pięściarzy, których niejednokrotnie oceniali wyżej sportowo, ale którzy są tak “popularni”, że ledwo ich sąsiedzi wiedzą kim oni w sumie są. To Szpilka przyciągnął do tego sportu wielu sponsorów, to Artur był na pewno jednym z argumentów podczas negocjowania kontraktu Knockout Promotions z TVP. I w końcu: to Artur walczył o mistrzostwo świata. Jasne, przegrał, tak tę, jak i kilka innych walk, ale skoro walka o mistrzostwo świata to takie nic, to dlaczego trafia się nam tak rzadko? Czy którykolwiek z internetowych krzykaczy nazywających go “chodzącą porażką”, “pajacem z instagrama”, “jebanym debilem” i innymi, równie błyskotliwymi smaczkami, walczył kiedyś o mistrzostwo świata w czymkolwiek?

nie trzeba być sportowcem, by zrozumieć sportowca

Nie chodzi o to, że “trzeba być bokserem, by zrozumieć boksera”, bo to bzdura. Nie trzeba. Ale jeśli przestajemy szanować kogoś, bo nie daje nam już rozrywki… coś jest nie tak. Fajnie jest mieć w pamięci wszystkie emocje, które ktoś nam dał, a Artur dostarczył nam ich wiele. Ktoś, kto pisze, że przestał “szanować frajera” po tej walce… Cóż, powinien się zastanowić nad tym co pisze. Bynajmniej nie dlatego, że sportowców szanować trzeba – nie widzę powodu, choć rodzice wychowali mnie na tyle dobrze, że szanuję drugiego człowieka, jeśli nie robi krzywdy mi czy moim bliskim. Ale… co Artur zrobił w tej walce tak karygodnego, żeby go nazywać “frajerem”, którego “już się nie szanuje”? Czy komukolwiek zrobił coś złego? Argument, że okradł Radczenkę nie jest argumentem. Niby jak go okradł?

Czy jesteśmy półgłówkami?

Czytając komentarze jestem porażona. Krytyce mówię tak, chamstwu mówię stop. Nie chcę się wdawać w to, kto był odpowiedzialny za karty punktowe, bo nikogo za rękę nie złapałam, ale gdy widzę, że siedemnastolatek nazywa Andrzeja Wasilewskiego “jebanym złodziejem”, chciałabym choć raz zobaczyć ich konfrontację lub dumę jego rodziców. Internet skraca dystans, pozwala jak nigdy wcześniej zbliżyć się do tych, którzy wcześniej byli niedostępni, ale czy korzystanie z internetu pozbawiło nas empatii i skasowało pojęcie kultury osobistej?

Jako kobieta pracująca ze sportowcami, słyszę często słowa i widzę emocje, które nie przedostają się do opinii publicznej. Przecież faceci nie płaczą, mężczyźni mają być zimnymi fiutami. To nie prawda. Każdy z nas jest człowiekiem i nawet najbardziej odpornych coś tam jednak w końcu dotknie. Zgadzam się z donośnym komentarzem Piotrka Jagiełły po walce, doceniam krytykę. Nie rozumiem natomiast chamstwa, które zalało profile Szpilki.

“Nigdy więcej nie obejrzę gal Wasilewskiego”

I deklaracje, które śmieszą mnie najbardziej. Nie tylko jestem przekonana, że prawie wszyscy, którzy to napisali, chętnie obejrzą kolejne gale Knockout Promotions, ale i jestem pewna, że wszyscy z nich obejrzą rewanż Szpilki z Radczenko, jeśli tylko do niego dojdzie. A czy powinno? Jestem zdania, że Artur nie powinien walczyć. Jest mnóstwo zawodów, w których dziś sprawdzi się lepiej. Kiedy jednak Andrzej Wasilewski w magazynie “Ring” mówi, że Artur Szpilka nie chciałby taką walką zakończyć kariery, rozumiem to. Nie wiem czy znam w polskim boksie kogoś, kto tak bardzo chciał być mistrzem świata. Jestem przekonana, że gdyby lot na księżyc gwarantował poprawę umiejętności bokserskich, Szpilka byłby pierwszym, który by poleciał. Takich możliwości jednak nie ma. Arturowi czegoś zabrakło, by wskoczyć do czołówki. Doceniam jednak, że przy wszystkich swoich brakach, dopchał się tak wysoko. I wiem, że za 10 czy 15 lat grono dzisiejszych hejterów też to zauważy. I przestanie go nazywać “gównem” bez powodu.

Zdrowia, empatii i więcej uśmiechu!

artur szpilka

szpilka hejterzy

3 thoughts on “Już nie szanuję tego frajera Szpili

  1. Myślę, że problemem jest to, że ludzie w ogóle stali się chamami. Dokopać, zaorać, nabluzgać… Ręce czasem opadają.

  2. W punkt. Ale kto jak nie ty potrafisz stanąć obok sportowca i trzeźwo ocenić sytuację.
    Fajnie, że TU wracasz! 😘😘😘

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *