Bez kategorii

Kwarantanna od działania

Kwarantanna, dzień kolejny. Jesteś singlem? Wiesz już ile wzrostu wypada mieć na Tinderze („to ponoć ważne”), jak i że naszym narodowym hobby są podróże. Nie jesteś singlem? Czternasta kłótnia małżeńska zaliczona. Ofiar brak, kilka cichych godzin, seks na zgodę i Netflix na okrągło. Nie chodzisz do pracy, bo nie trzeba. Nie wychodzisz do sklepu, bo pizzę dowiozą pod drzwi. Takie tam wakacje od życia. Kwarantanna od działania, może nawet od myślenia.

I tak mijają kolejne dni, bo właściwie minął tydzień. Jesteś ambitną bestią? Masz już poukładane w szafie. Wariatem? Przeczytałeś może nawet jakieś książki. Najpewniej jednak masz odpalony telewizor i to przez prawie całą dobę. Leżysz na kanapie, oglądasz kolejne filmy, scrollujesz Fejsbuka i mija dzień za dniem.

Ile złego w “nic nie robię”?

Złego w tym nie ma nic. W czasach, gdy nieustannie jesteśmy na za wysokich obrotach, wybyczenie się co jakiś czas jest niczym niedoścignione pragnienie. Co jednak, jeśli po czwartym dniu jojczysz, że jednak nie jest fajnie, że dajcie mi pójść do pracy (mimo, iż jej nie znoszę), że co tu robić, co tu robić?

Kwarantanna od działania

Myśli zagłuszamy serialami. Problemy? Udajemy, że ich nie ma. Ciągle uciekamy. Nie wiemy przed kim, pewnie sami przed sobą. Dokąd? Tego nie wie nikt. Siedzimy w domu z rodziną, o której niewiele wiemy, bo przecież “stary nic nie rozumie”, a “stara ciągle tylko gada głupoty”. I to nie tak, że oto nasze małżeństwo takie jedyne i wyjątkowe. Wszyscy mówimy tym samym językiem, wszyscy mamy te same problemy. Faceci szukają uśmiechu w pokojach podziwiających je koleżanek, kobiety, poklasku w oczach innych mężczyzn. Wszyscy mają zawsze jeden i ten sam problem. W związku, który miał nam dać wszystko to, czego sami sobie z lenistwa nie daliśmy rady zapewnić, znajdujemy często te same oczekiwania drugiej strony. Nie chciało się nam samym sobie, komuś nie chce nam się tym bardziej.

Naszą pasją jest to, co jest akurat pasją wszystkich, ale tylko tak trochę, bo lepiej robić coś na pół gwizdka i się nie męczyć – w końcu jesteśmy zarobieni, nie mamy czasu na regularny fitness, kurs krawiecki czy wyjazd stopem do Gruzji. Każdego dnia odkładamy wszystko na dzień następny. Wczoraj praca, dziś rodzina, jutro Taniec z Gwiazdami.

…i pół biedy jeśli w porę zadzwoni budzik

Może nawet zdążymy zauważyć, że nie wiemy co robić w domu, bo jesteśmy tak nudni, że sami siebie nie interesujemy. Być może jeszcze zdążymy wyłączyć bodźce z zewnątrz i choć przez godzinę zastanowić się czego tak naprawdę od życia jeszcze chcemy. Może pogadamy z tą osobą, z którą mieszkamy i dowiemy się czegoś o niej i może nawet się okaże, że trochę nas fascynuje. A może weźmiemy się za siebie i zauważymy, że nie każdy dzień musi wyglądać tak samo, że świat oferuje coś więcej niż internet. Może spróbujmy.

__________________

I tak.

Cztery miesiące temu zmarł mój tata, co jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, skłoniło mnie do wielu refleksji. Zauważyłam, że mój ostatni rok to praca, sen i nic więcej (podsumowanie roku). Jednego z tych nieszczęśliwie smutnych wieczorów znalazłam zeszyt, w którym 5 lat temu zapisałam 50 rzeczy, które chciałabym zrobić przed śmiercią. Na niektóre dalej mnie nie stać, niektóre nic nie kosztują. Okazało się, że z listy mogę odhaczyć…

Nic, nic nie mogę odhaczyć. Nic nie zrobiłam, choć było to tylko 50 rzeczy. 50 rzeczy, które powinny być moim priorytetem.

Wiem, że są osoby, które nie tylko umrą, ale również pożyją i trochę z tego życia skorzystają. Spróbujcie nimi być i nie popełniajcie tych błędów co ja. Przekładanie gapienia się w ekran nad własne marzenia naprawdę się nie kalkuluje.

Elko!

1 thought on “Kwarantanna od działania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *