Bez kategorii

Blanka Lipińska na Netflixie, ojeju, ależ chłam!

No i stało się. Kultura podupadła. Pierwsze miejsce w Empiku, film na Netlixie, korona królestwa żenady zdobyta. Karoca dojechała, oto niegodna Blanka Lipińska na Netflixie się pojawiła. Do wieczora zdobędzie serca pierwszych fanów, przed weekendem trafi do zakładki “najczęściej oglądane”. Jeszcze tylko dwie godziny z laptopem na stole, szybki seks lub jeszcze szybszy samogwałt, trzy komentarze o tym, jakie to beznadziejne i słabe i jakie niefajne i że czas zmarnowany i jupijajej, mamy to.

365 dni na Netflixie

Rzekłabym teraz, że Blanka Lipińska musi mieć w głowie niezłe szambo, skoro wydaje takie sztampowe łajno, ale najwidoczniej w przeciwieństwie do wielu wymądrzających się, zwyczajnie tych książek nie czytałam, więc i średnio wiem, co w nich było zawarte. Blanka Lipińska być może ma w głowie mały bajzel (kto go nie ma?), ale ma też coś, czego nie ma rzesza komentujących. Blanka Lipińska ma jaja. I całkiem niezły pomysł jak je spieniężyć.

365 dni dla narodu

Blanka Lipińska wymyśliła doskonałą kreację, w której doskonale się odnajduje. Blanka Lipińska stworzyła postać, która dała jej na chleb (nie zauważycie, bo figurę ma doskonałą) i na piękne buty (nie da się nie zauważyć). Blanka Lipińska trafiła w niezagospodarowany obszar, obszar Polek (i Polaków), którzy chcą poczytać o seksie, a nie bardzo mają gdzie (a przynajmniej nikt z tym do nich nie dotarł, a im samym nie chciało się szukać). Lepiej! Blanka Lipińska zauważyła, że jest w tym kraju wielu, u których chęć czytania o seksie pokonana zostaje przez niechęć do czytania i postanowiła zekranizować swoje trzy grosze (lub też trzy lektury, bo o ile się orientuję, to trzy takowe ekranizacje są w planach). Blanka Lipińska zauważyła coś, co można było zauważyć, gdy panem bogiem niedopieszczonych małolatek stał się Grey – zauważyła, że najprościej jest dotrzeć po najprostszych instynktach i że Polacy uwielbiają proste teksty o seksie. Blanka Lipińska mówi też głupoty, jak teksty o tym, że lubimy być gwałcone. Czasy się zmieniają, fantazje pogłębiają i być może jest to fantazja Blanki Lipińskiej, śmiem jednak wątpić, że przeciętna Grażynka o tym marzy ( choć może się mylę, bo nie wiem, nie pytałam).

Lipińska jest pustakiem?

Dj Adamus powiedział w swej książce, że stara się nie oceniać osób publicznych na podstawie ich wizerunku w mediach, bo często ich kreacje mają niewiele wspólnego z tym, jacy są naprawdę. I właśnie dlatego zamiast uważać, że “Blanka Lipińska jest pustakiem” (tego nie wiem), uważam, że Blanka Lipińska ma głowę do interesów (wiem to na pewno). Owszem, nie odpalę “365 dni” na Netflixie. Nie znoszę romansideł i wiem, gdzie znaleźć seks w internecie. Jednak to nie ja jestem potencjalnym odbiorcą “365 dni”. To nie z myślą o mnie powstały takie filmy. Nie powstały również z myślą o tych, którzy je teraz tak chętnie publicznie obrzygują. Jasne, wolałabym, by wszyscy czytali wyższych lotów książki, ale… ludzie nie czytają książek. Owszem, kultura poupada, społeczeństwo głupieje. Ale to nie jest wina Blanki Lipińskiej. Blanka Lipińska po prostu na tej głupocie zarabia. Niby dlaczego miałaby tego nie robić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *