lifestyle, slider

GOODBYE FRIENDZONE

No dobrze, to kończymy. Buziaki. Kocham Cię i dziękuję Ci za to, że jesteś. Chwilę później Krzysiu się rozłączył, a ja poszłam gotować szparagi. Gdyby mieszkał w Warszawie, zjedlibyśmy je razem. Siedzielibyśmy na balkonie, paliłby ćmiki, później oglądalibyśmy boks i gadali o tym, dlaczego nie umówiłam się z tamtym gościem. Krzysiu to taki facet przy którym każda “baba” czuje się świetnie. Doskonale wygląda, prawi niebanalne komplementy, widzi więcej niż inni. Nie znam takiej, której nie byłby w stanie oczarować.

Pamiętam, gdy go poznałam. Sobotnia noc, wakacje, ja padnięta po pracy, on uparty, “musimy się poznać, chodź na wódkę”. Żeby go spławić, powiedziałam, że mogę iść z nim na wiśniowy kompot. Przecież i tak nie wyczaruje go w środku nocy. Wyczarował, wypiliśmy. Tańczyliśmy na środku Szkolnej, wiedziałam już, że to będzie przyjaźń na wieki wieków.

Gdy zaczęliśmy razem pracować, przypominaliśmy włoską rodzinę. Każdy inny szef zwolniłby mnie za pyskowanie. Ten niecierpliwie, lecz jednak wysłuchiwał. Wiedział, że mi zależy. Początkowo pewnie bardziej niż jemu. Szybko ustaliliśmy, że on robi swoje, ja swoje, cel mamy wspólny. Po kilku latach wiemy, że to była słuszna koncepcja.

Dziś jak te łyse konie. Wszystkie wady i zalety. Na dobre i na złe. Bez krzyku, z uśmiechem. Kocham jak starszego brata, którego zawsze chciałam mieć.

_________

Nie wierzę w to, że ze sobą nie sypiacie. Zobacz, ciągle się obok siebie kręcicie. Zejdziecie się jeszcze na pewno. Przecież tak dobrze się dogadujecie.

Chyba nie ma tygodnia, żebym tego nie słyszała. Jak się rozstaliśmy i chodziliśmy gdzieś razem, wszyscy powtarzali nam, że jesteśmy świetną parą. Problem w tym, że nie byliśmy nią od wielu tygodni. Słyszałam, że Hubert pomaga mi rozkręcić firmę, ale nikt nie połączył kropek, że gdy z nią startowałam, mieszkaliśmy już osobno. No bo jak to tak, przecież przyjaźń z byłym jest niemożliwa. Bo ognie, iskry, hormony, wspomnienia.

“Nie przysłał Ci życzeń na urodziny? Pogoń go. Na co Ci taki otyły burak?”

Hubert był dobrym partnerem, ale przyjacielem jest lepszym. Niektórym przyjaźń z “przeszłością” nie mieści się w głowie, bo albo czarne, albo białe. Skoro były jest byłym, musi być powód, pielęgnuj nienawiść, hello Marta.

Nie jesteś o niego zazdrosna? Przystojny, ogarnięty, inna go weźmie. Hmmmm, no nie, nie jestem. Sama bym go chętnie wyswatała, ale nie spotkałam jeszcze jego wymarzonej Pocahontas. Poważnie? To chore. Dla kogoś pewnie tak. Dla mnie niemniej niż opowiadanie, że ktoś, z kim spędzasz x lat życia jest kretynem.

Jeden przysyła mi miód do herbaty, drugi na tę herbatę chętnie wpada, trzeciego mama przyśle życzenia udanego dnia. Jak się nie da, skoro da się bez problemu? Może wystarczy przeciąć sznurki w odpowiednim momencie i zawiązać inny supeł, zamiast czekać aż nieodwracalnie pękną?

Przyjaźń damsko-męska nie istnieje.

Ktoś tak kiedyś powiedział, ale chyba się pomylił. Albo to ja jestem zbyt męska, by faceci widzieli we mnie kobietę. Niektórzy mówią, że nie da rady, by dwie zdrowe osoby, ze sobą po prostu zasnęły. Ale czy nie jest tak, że łatwiej o dobry seks, niż dobrego przyjaciela? W dobie mody na biseksualizm, wykluczyłoby to większość relacji. Skoro nie potrafisz opanować instynktu, to co potrafisz? A może jesteśmy jedną, wielką niezaspokojoną masą, która porzuci wszystko dla kolejnych, mocnych wrażeń?

Wódka z colą raz, wódka z colą dwa, wódka z colą trzy i już widzisz obok siebie kogoś, kogo nie było tam wcześniej. Wódka wszystko wyjaśni. Żegnaj Przyjacielu lub witaj Przyjacielu. To naprawdę nie musi być skomplikowane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *