lifestyle, slider

Rodzina jest najważniejsza.

Ona.

Bardzo mądra, niebrzydka. Nijaka. Rozmiar 42, ciemne włosy. Z wyglądu miła prawie pięćdziesiątka.

On.

Młody bóg. Dobrze skrojony garnitur, fryzura w punkt. Też mądry, choć nie wygląda. 

Jeśli można mieć na twarzy wypisaną niewierność, on ma takową z pewnością. Trochę wygląda jakby dobrze znał kurz zaprzyjaźnionego burdelu. Miłość z liceum, a wie pani, żona to nic nie rozumie. A żona, ona, cóż, wręcz przeciwnie. Na twarzy wypisane ciepłe kluski podane na obiad, na ciele wykarmione dzieci. Nie wygląda na kochankę, raczej na taką co oschle i wcale. Jego spojrzenie płonie, jej wygląda jakby już dawno je pochowała.

Wygląda na taką, co nie przeklina, bo nie wypada. Chyba, że szał, dzieci na głowie, to może tupnie nogą raz, drugi. A on, on na takiego, co to mu wszystko jedno. Nie przeklina, bo nie musi. Nie odzywa się, bo po co. Czasem tylko czy rosół w niedzielę i czy jest już obiad. On nie sprząta, ona tylko czasem. A czasu nie ma za wiele, ale jemu jej brak czasu i porządku nie przeszkadza.

Mój małżonek jest wspaniały. Trzeba go podziwiać. A ja to wie Pani, trochę z tyłu, trochę obok, trochę dalej.

Moja żona jest miła i jest świetną matką. Rozwód? Jaki rozwód? Przecież to żona, jest dobrze, jak jest. No i wie pani, droga pani, rodzina jest najważniejsza.

A czym się żona interesuje? Sam nie wiem. Pani wie, praca, dużo pracy, a po pracy to człowiek i whisky, bo każdemu się odsapnąć należy.

Od samotności w czterech ścianach, gorsza jest jednak samotność w tłumie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *