lifestyle, slider

Dziś byłoby Twoje święto, Tato.

Czy w życiu po życiu obchodzi się święta? Czy masz tam dziś swój Dzień Ojca, Tato? Zastanawiam się w jakim wieku jest materia, którą teraz jesteś. Mówi się, że umierając, całe życie staje nam przed oczami, ale czy staje również, gdy jedyne co nami włada jest demencja starcza? Nie to żebyś był kiedyś odłączony, tak o się zastanawiam. W jakim wieku jesteś w tym niebie Tato? Czy odszedłeś tam w młodszej formie, czy jako ukochany dziadek ukochanych wnuczek?

Pamiętam, gdy zmarł dziadek Władek. “Wieczny odpoczynek”. Pytałam Cię o to ile będziemy się tak modlić za dziadka, a Ty, że codziennie, już do końca życia. Teraz zawsze, gdy zjeżdżam windą modlę się za Ciebie i codziennie się zastanawiam czy te moje modły coś Ci tam dają. Może to jak ze zbieraniem punktów na stacji, że dostajesz za nie jakieś gratisy? Ty zawsze je dla mnie zbierałeś, byłeś w tym niezły, więc może krew z krwi i coś Ci tam Bozia dorzuca za te moje zdrowaśki.

Nie wiem co chciałabym Ci powiedzieć, bo wierzę, że jesteś ze mną codziennie i że nie muszę mówić niczego. Już wiesz, że jednak czasem przeklinam, choć jestem prawie pewna, że nigdy tego przy Tobie nie zrobiłam. Że przekarmiam kota i udaję, że wcale tego nie robię. Że Twoja śmierć uratowała mnie przed depresją, że chwilę przed wzięłam od numer do psychiatry, bo byłam na skraju wyczerpania i że gdybyś nie umarł, dalej ślepo pracowałabym dniami i nocami, odbierając sobie prawo do normalnego życia. Że każdego dnia myślę o tym, jak fatalnie potraktował mnie Tomek i jak wspaniale potraktowali nas Twoi przyjaciele i reszta przychylnych Ci osób. Wiem, że powiedziałbyś “Marta, olej” i staram się olewać, ale wiesz, że jestem jak mama – silna i twarda, która czasem jednak pęknie. Tu pękłam. Ale się składam, przecież wiesz.

I wiesz co najbardziej psuje mi głowę. Wiesz, czego żałuję. I na pewno trochę Cię to śmieszy.

“Marta, ja już się nażyłem. Zwiedziłem co chciałem, mam firmę. Mam Lidkę, Was, Olę i Marysię i nie mam już trzydziestu lat. Jedyne co bym jeszcze chciał w życiu, to zaprowadzić Cię do ołtarza i zobaczyć Twoje dzieci” – codziennie przypominam sobie tamtą rozmowę i codziennie ją sobie wypluwam. I wiem, że jeśli to widzisz, to codziennie próbujesz mi przekazać: “Marta, nie rycz”. Wiesz już dlaczego nadal się nie zaręczyłam i że jednak kilka razy ładnie się wywinęłam. Patrzyłam na Was; Ciebie i Mamę. Może czasem żarliście się pięknie, ale kto się ze sobą nie kłóci? Kochaliście się zawsze, zawsze byliście za sobą, zawsze o siebie dbaliście i dawaliście sobie sporo miejsca na to, by mieć także tylko swoje pasje. Może daliście mi za dobry przykład i dlatego szukam tego samego w relacjach z mężczyznami? Może też tęsknię za takim związkiem, w którym zawsze jeden team i na wieki wieków? Swoją drogą… skoro mama jest tu, a Ty tam, to kto Ci tam gotuje? Mam nadzieję, że jesz coś więcej niż parówki, białe bułki i jabłka.

To, co chciałabym podkreślić, to to, że Ci za wszystko dziękuję. Za to, że nauczyłeś mnie jak dobrze kłaść tapetę na ścianie i powiedziałeś, że i tak lepiej wziąć fachowca, że wytłumaczyłeś po co kobiety powinny nosić szpilki, że wiem jak się pisze “krótki, który, długi”, że odróżniam woblery od twisterów i potencjalnych alkoholików od całej reszty. Dziękuję, że zawsze w nocy dzwoniłeś, by sprawdzić czy nie przysnęłam czekając na boks, jak i rano, czy nie zaspałam do pracy. Obojętnie o której skończyłabym imprezę w Poznaniu, zawsze po mnie przyjeżdżałeś, bym dotarła bezpiecznie do domu. Dziękuję, że z mamą pokazaliście mi, że mogę wszystko i że przez cały czas powtarzałeś, że w liceum mogę być najlepsza, ale najważniejsze, żebym po szkole kształciła się dalej. No i że nie zabiłeś mnie po którejś z tych wywiadówek w gimnazjum. Ja bym chyba nie wytrzymała 🙂 Byłeś najfajniejszym ojcem. Nie tylko dla mnie i Hani, ale i dla wielu innych ludzi, którzy do dziś to powtarzają. Tłumy ludzi na pogrzebie i piękne pożegnania; wiem, że jak nikt na to zasłużyłeś Tato.

I jedyne co przynosi mi ulgę, to fakt, że dziś już wiem, że gdy ostatni raz z nami rozmawiałeś, wiedziałeś, że umrzesz. Znalazłam Twojego smsa do kumpla, proboszcz też się przyznał, że zadzwoniłeś, by powiedzieć, że już się nie zobaczycie. Wierzę, że skoro wtedy nie powiedziałeś nic ponadto, znaczy, że nie było między nami w rodzinie niezałatwionych spraw. Wiem, że z troski o nas tak się wtedy zachowałeś, Tato. Wiem, że nie musiałam jeszcze raz mówić, że Cię kocham, bo to było jasne. Ja też zawsze czułam Twoją miłość. Żałuję, że nie wyszedłeś z tego jak w dziewięćdziesiątym siódmym, ale wiem, że wszystko jest po coś i że tam na górze, ktoś lepiej rozumie jak rozpisać grafik.

Ostatnio mama znalazła list, który dostała od cioci Lutki zaraz po moich narodzinach. Ponoć wkurzałeś się, że nie było Cię w domu, gdy mama zaczęła rodzić. Nie martw się, jedno wydzieranie się małej Marty w życiu mniej. Za wszystkie inne Cię przepraszam, choć wiem, że nie muszę, wiem, że wszystko to wiesz.

I tak, wiem, słyszę: “Marta, nie rycz”. Próbuję, uśmiecham się. Ucz się żyć wiedząc, że fizycznie Cię tu nie ma i nawet czasem mi to wychodzi. Rodzina to jedyny stały punkt w moim życiu, dlatego chyba rozumiesz, że chwilami czuję się, jakby mi ktoś urwał nogę.

Dziękuję i tęsknię, pamiętaj o tym, gdziekolwiek jesteś.

5 thoughts on “Dziś byłoby Twoje święto, Tato.

  1. No i ja się u ryczałam.. Ubrałaś smutek w piękne słowa… Strata rodzica to strata części nas samych.. A Tęsknota z każdym rokiem większa.. Tulę Cię do serca i mam nadzieję, że nasi tatuśkowie mają dziś tam do góry swój bal 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *