slider

W wielkim garze pływają parówki.

W wielkim garze pływają parówki. Smukłe, nabite, we flaku i bez flaka. Zimna woda, ledwie włączony gaz. Trochę cieplej. Lewa, prawa. O, jedna pękła. Ten dźwięk; trochę piszczenie, a trochę brzdęk niczym małe, łamiące są kości. Pstryk.

Tę pękniętą daj mi najpierw. Jemu nałóż tę obok. Sobie też weź. Możesz dwie. Lepsze zostaw na koniec niczym deser po obiedzie. Zjem ze smakiem, z musztardą i sosem z E. Byle jak, byle szybko. Pstryk.

Nie najgorsze to były parówki. Takie w sam raz. Nic wybitnego, toż to parówka. Lepsza byłaby z ciepłą bułeczką, masełkiem zimnym i herbatką, koniecznie gorącą. Taki zestaw full, a tak, jest co jest. Pstryk.

W wielkim garze pływa parówka. Całkiem zgrabna, wychłodzona. Woda już niecieplutka, woda już byle jaka. Trochę biała, trochę sina. Wszyscy już najedzeni. Dojedzą później pewnie, a może po prostu wyrzucą. Pstryk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *